languageJęzyk

Rozdział 3: Odważna żona

Autor: Sinclair3 kwi 2026

Punkt widzenia Alexandra:

W końcu jestem żonaty, tak jak chciał tego mój ojciec. To był jedyny sposób, bym mógł przejąć firmę.

Jakie to niesprawiedliwe. Jako najstarszemu z synów, należy mi się przejęcie firmy. Nie chciałem brać ślubu z Victorią, ale nie miałem wyboru.

Wciąż żałuję, że tak to musiało wyglądać, bo to jest beznadziejne. Powinienem teraz robić zdjęcia z Isabellą jako moją nową żoną. Wiem, że to ją boli, kiedy widzi, jak trzymam Victorię, nawet jeśli to tylko dla prasy, ale ona mnie rozumie. Zamierzam jej to wynagrodzić.

Całowanie Victorii w ogóle nie wydaje się właściwe, dlatego też nie otworzyłem ust, gdy ogłoszono nas mężem i żoną.

Ku mojemu zaskoczeniu, ona również nie rozchyliła warg. Jak mogła nie chcieć mnie pocałować?

Będę musiał się na niej za to odegrać. Minęła ledwie godzina od błogosławieństwa ślubnego, a ona już zachowuje się niesamowicie wyniośle, tylko dlatego, że nie jest już Victorią Mitchell.

Co gorsza, moja rodzina ją kocha, wszyscy ją kochają, łącznie z moim irytującym młodszym bratem. Jak mogą okazywać jej tak wiele miłości? Przyznaję, że jest piękna, ale nie ma w niej nic szczególnego.

Cała ta miłość i uczucie powinny być skierowane do Isabelli, ale bez względu na wszystko, to się nigdy nie wydarzy. Właśnie dlatego trzymam mój związek z nią w tajemnicy, odkąd odrzucili ją rok temu.

Wszyscy jej nienawidzą i twierdzą, że to z powodu jej prawdziwie złej natury, ale ja w to nie wierzę. Jedynym powodem, dla którego jej nienawidzą w mojej opinii, jest to, że jest rozwódką. Tak wiele wycierpiała, a nawet kiedy im to mówię, nie obchodzi ich to.

Dobra, dałem im ich synową, a teraz mogę odzyskać moją firmę.

Choć ten dzień był jak dotąd irytujący, jedyną rzeczą, która sprawiła mi radość, są dobre wieści ze szpitala dziecięcego. Jedna z dziewczynek w stanie krytycznym przeszła udaną operację i w pełni wyzdrowieje.

W chwili, gdy zauważam obściskujące się Victorię i Isabellę, Leo, mój najlepszy przyjaciel, zarzuca mi ramię na szyję.

"Oglądasz, jak twoja żona i dziewczyna się obejmują?" – mówi do mnie drwiąco.

"Zamknij się, zanim ktoś cię usłyszy". Rozglądam się ostrożnie, mając nadzieję, że nikt nie jest wystarczająco blisko.

Leo jest jedyną osobą, która zna prawdę, i jest godny zaufania.

Nawet po tym, jak Victoria i Isabella przerywają uścisk, wciąż się uśmiechają, ale wiem, że Isabella stawiała Victorię do pionu. Jest tylko moją żoną na papierze.

Kiedy nadchodzi czas opuszczenia kościoła, wsiadam do tego samego samochodu co Victoria i widzę, jak moje kochanie stoi tam całkiem sama, podczas gdy samochód odjeżdża.

Macha do mnie, tak jak wszyscy inni. Chciałbym móc sprawić, by Victoria pojechała innym samochodem, żeby Isabella mogła usiąść obok mnie, ale na razie to niemożliwe.

Uspokaja mnie to, że nawet jeśli moja rodzina nie lubi Isabelli – co było aż nadto widoczne podczas robienia zdjęć ślubnych – ona w komforcie dotrze na kolejne miejsce. Kupiłem jej zupełnie nowy samochód, który mogła dodać do swojej już istniejącej kolekcji.

Kontynuując rozmyślania o niej, wciąż wpatruję się w okno. Nie chcę nawet patrzeć na Victorię ani z nią rozmawiać, ale muszę, gdy sobie o czymś przypominam.

"O czym rozmawiałyście z Isabellą podczas przytulania?"

"O niczym, co by cię dotyczyło" – mówi bez ogródek.

Prychając, spoglądam na nią. W porównaniu z pierwszym razem, kiedy rozmawialiśmy w cztery oczy w tym apartamencie, jej zuchwałość osiągnęła nowy poziom. Ale nie będę dłużej tolerował tego jej nastawienia.

"Jak śmiesz się do mnie tak odzywać? Jestem twoim mężem."

"Na papierze."

Nawet na mnie nie patrzy, delikatnie poklepując się po twarzy. To nadal nie powstrzymuje mnie przed ostrzeżeniem jej.

"Będę musiał się tobą zająć i upewnić, że znasz swoje miejsce." 

"Nie ma takiej potrzeby. Już znam swoje miejsce."

Poddaję się. Nie będę w to z nią brnął. Zachowuje się tak wyniośle, ponieważ wie, że ja też jej potrzebuję.

Mój telefon pika i to sprawia, że czuję się lepiej, gdy czytam wiadomość i widzę, że to od Isabelli. Pisze, że zazdrości, iż niedługo będę tańczył z Victorią, ale z drugiej strony, z nią będę tańczył przez o wiele dłuższy czas.

Zbliżamy się do lokalu i najwyższy czas wyznaczyć pewne podstawowe zasady.

"Posłuchaj mnie. Po raz kolejny odstawiamy szopkę i będzie tam prasa, więc uśmiechaj się i zachowuj tak, jakbyś mnie kochała."

"To samo tyczy się ciebie."

~

Oto jestem, tańcząc pierwszy taniec z moją pieprzoną, uroczą żoną, a moje usta bolą od wymuszania tego uśmiechu, podczas gdy ona robi to samo.

"Nie mogę się doczekać, by pójść spać. To był naprawdę długi dzień" – mówi, wciąż uśmiechając się z miłością.

Oczywiście sugeruje mi pieprzenie się z nią, kiedy pojedziemy w naszą podróż poślubną. Czas, żebym przypomniał jej o zasadach.

"Nie dotknę cię" – mówię do niej bez ogródek.

"Nie przypominam sobie, żebym mówiła, że chcę, abyś mnie dotykał. Powiedziałam, że nie mogę się doczekać snu. Zauważ różnicę."

"Znam różnicę."

"Wygląda na to, że nie". Prycha, rozluźniając uścisk naszych splecionych dłoni.

To dla mnie znak, bym również ją puścił, a wszyscy obdarzają nas burzą oklasków.

Gdy wszyscy dołączają do nas na parkiecie, wymieniamy się partnerami i kończę tańcząc z matką. Jest tak bardzo wzruszona, że gdyby jej makijaż nie był najlepszej jakości na świecie, z pewnością by się rozmazał.

"Jesteś taki przystojny, mój synu."

"Mamo, przestań". Śmieję się krótko.

"Nic na to nie poradzę. Jestem z ciebie taka dumna."

"Wiem, mówiłaś to już tyle razy."

"Proszę, opiekuj się dobrze moją drogocenną synową. Wypowiadała się o tobie w samych superlatywach i o tym, jak dotychczas się nią opiekowałeś."

"Naprawdę?" Jestem zaskoczony.

"Nigdy jej nie zrań, bo jeśli skrzywdzisz to słodkie dziecko i przyjdzie do mnie z płaczem-"

"Mamo, przestań."

Obejmuje mnie ramionami i oboje chichoczemy.

Po tym, jak wszyscy tańczą przez jakiś czas, ojciec mnie woła i stoi obok pana Mitchella, mojego teścia.

Oboje raz jeszcze mi gratulują, a ja znów muszę udawać, że mnie to obchodzi.

Kontynuują rozmowę o tym, jak promiennie wygląda Victoria na parkiecie, a ja muszę udawać zainteresowanie, gdy na nią patrzę. Była naprawdę świetną aktorką.

W tym samym czasie rzucam ukradkowe spojrzenia na Isabellę, która tańczy z jakimś obcym facetem, i nienawidzę tego, że nie mogę ich powstrzymać.

Następnie ojciec przykuwa moją uwagę, gdy wspomina, że wciąż jest zaskoczony tym, iż Victoria i Isabella są przyjaciółkami. Zanim zdąży zacząć obrażać Isabellę, przepraszam, żeby pójść na pogawędkę z bratem. Nie będę znosił tego gówna.

~

Jesteśmy w końcu w miejscu naszej podróży poślubnej. Wynająłem całą wyspę należącą do przyjaciela. Jest tu pięknie i nie mogę się doczekać, aż zobaczę Isabellę. Zaaranżowałem jej wcześniejszy przyjazd, żeby mogła dotrzeć tu przede mną.

Kierowca niesie pudełko na górę dla Victorii i choć udaję, że nie wiem, co jest w środku, doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

Słyszałem wcześniej jej rozmowę z najlepszą przyjaciółką, która dała jej to w prezencie. To pudełko wypełnione bielizną.

Mogła udawać taką twardą na parkiecie, kiedy mówiła, że nie chce, bym jej dotykał, ale to pudełko mówi coś zupełnie innego.

Zdążyłem już przemyśleć, w jaki sposób odrzucę ją dzisiejszej nocy, i ta myśl napełnia mnie pełnym oczekiwania dreszczem.

Przez cały czas, gdy idzie przede mną, ani razu się nie odwraca. Skupia się na rozmowie z pokojówką, żeby mogła zaprowadzić ją do pokoju, w którym będzie mogła spać.

Podkreśla słowo 'spać', a ja w duchu prycham. Co za hipokrytka. Po prostu umiera z pragnienia, żebym jej dotknął, zwłaszcza że jest dziewicą, co zresztą wciąż mnie dziwi, bo mogłaby mieć każdego mężczyznę, jakiego tylko zapragnie do pieprzenia, byle nie mnie.

Po wejściu po schodach, pokojówka, której przydzieliłem opiekę nad Isabellą, prowadzi mnie do sypialni, w której ona przebywa, a najlepsze jest to, że Victoria udaje się w kierunku drugiego korytarza.

Kiedy docieram pod drzwi mojej sypialni, pokojówka przeprasza mnie i odchodzi, a ja oblizuję wargi na myśl o tym, kto czeka na mnie w środku.

Gdy tylko wchodzę do środka i zamykam drzwi, Isabella leży na łóżku, a jej jedwabisty szlafrok ukrywa to, co znajduje się pod spodem.

"W końcu mogę mieć cię całego dla siebie" – mówi, schodząc z łóżka i upuszczając szlafrok na podłogę.

Jej bielizna wygląda na niej seksownie i to mnie podnieca. Kiedy tylko znajduję się wystarczająco blisko, gwałtownie przyciągam ją do siebie na pocałunek, z którego czerpię pełną przyjemność, w przeciwieństwie do tego, co zaszło z Victorią.

Gdy na myśl przychodzi mi Victoria, przypominam sobie pudełko z bielizną, które ma ze sobą, i fakt, że będzie na mnie czekać ubrana w jeden z tych kompletów.

Myśl o odrzuceniu jej podnieca mnie tak bardzo, że muszę tam pójść i do niej zajrzeć. To będzie moja szansa, żeby się na niej odegrać.

"Kochanie, daj mi chwilę". Odrywam się od ust Isabelli, której szminka już jest rozmazana.

"Co się stało?" Powoli przesuwa dłonią w dół po mojej klatce piersiowej, sięgając do górnego guzika.

"Niedługo wrócę. Muszę po prostu postawić Victorię w miejscu i przypomnieć jej, że nie dostanie mnie tej nocy, i to nigdy."

"Podoba mi się to, jak to brzmi. Ale lepiej się pospiesz, bo już jestem na ciebie mokra."

Przygryzam wargę z podniecenia i nie mogę się doczekać powrotu, więc wychodzę natychmiast, kierując się do pokoju Victorii, i w międzyczasie wycieram szminkę.

Po zapukaniu do drzwi Victorii, mija chwila, zanim je otwiera. Prawdopodobnie poprawia dla mnie makijaż.

Kiedy w końcu otwiera drzwi, zastygam w szoku, omiatając ją wzrokiem od stóp do głów.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3: Odważna żona - Żona z Papieru Miliardera | StoriesNook