languageJęzyk

Rozdział 4: Noc poślubna

Autor: Sinclair3 kwi 2026

Victoria

To był dla mnie taki długi dzień - użeranie się z prasą, robienie tych wszystkich rodzinnych zdjęć; bolą mnie stopy, bo byłam w obcasach przez tak długi czas, a moje usta wciąż czują dyskomfort od tego ciągłego uśmiechania się i udawania szczęścia.

Siedząc na moim wielkim, białym łóżku, myślę o tym, jak dobrze wyśpię się tej nocy. 

Właśnie skończyłam upinać włosy, mając już na sobie nową, jedwabistą niebieską piżamę.

Nagle rozlega się pukanie do drzwi mojej sypialni.

To na pewno nie pokojówki, bo nie prosiłam żadnej z nich o przyjście.

Kiedy zakładam, że to Alexander, moje serce przyspiesza i obawiam się, że przyszedł, żeby się ze mną przespać. Powiedział mi już, że nigdy mnie nie dotknie, ale jeśli zmienił zdanie, nie ma na świecie takiej opcji, żebym do tego dopuściła.

Biorąc się w garść, schodzę z łóżka, a moje bose stopy stają na pluszowym, szarym dywanie, gdy podchodzę do drzwi, by je otworzyć.

Naprawdę mam nadzieję, że to nie jest to, o czym myślę. 

Gdy tylko otwieram drzwi i go widzę, nasze oczy nawet się nie spotykają. 

Podczas gdy on przygląda mi się od stóp do głów ze zmarszczonymi brwiami, ja zauważam czerwone ślady szminki wokół jego ust. Jego ubranie i włosy też są trochę w nieładzie. Zgaduję, że po prostu nie mógł się doczekać pieprzenia z Isabellą. Powinien teraz być z nią, a nie tutaj ze mną. 

Kiedy nic nie mówi przez dłuższą chwilę i tylko obserwuje mój strój, jakby był nim nie pod wrażeniem, mrużę na niego oczy. Co dzieje się w jego głowie?

"O co chodzi?" - pytam, opierając dłoń na biodrze.

"Jesteś w piżamie". Ponownie mierzy mnie wzrokiem z góry na dół, a jego ton jest pełen zdziwienia.

"Oczywiście, że tak. Właśnie miałam iść spać, ale wtedy się pojawiłeś. Więc o co chodzi?"

Jego wyraz twarzy zmienia się we wrogie spojrzenie, które pasuje do jego tonu, brzmiącego jak ostrzeżenie.

"Po pierwsze" - zaczyna - "Isabella jest w mojej sypialni, więc nie waż się tam przychodzić, chyba że powiem inaczej".

Nawet nie jestem zaskoczona. Prawdę mówiąc, czuję ulgę. Wygląda na to, że jego myśli skupione są tylko na niej.

"A jaka jest ta druga rzecz?" - pytam, przechylając głowę na bok.

"Przyszedłem też upewnić się, że naprawdę jesteś w tej sypialni" - mówi. "Na wypadek, gdybym musiał cię znaleźć, żebyśmy mogli zachować pozory".

Ma rację i dlatego tylko kiwam głową. 

"Znajdziesz mnie tutaj za każdym razem, gdy będę potrzebna. Coś jeszcze?" - ziewam.

Prycha, odwracając wzrok. "To jest po prostu, kurwa, niewiarygodne" - mówi cicho.

"Co takiego?"

"Nic. Znikam stąd."

"Wreszcie" - mówię z entuzjazmem, wykrzywiając wargi w sztucznym uśmiechu.

"Czy nie zachowujesz się trochę zbyt wyniośle?"

"A ty nie zbytnio obnosisz się z tym, co ty i Isabella przed chwilą robiliście?"

"To nie twój interes i-"

"Dobranoc." Przerywam mu w pół słowa i zamykam drzwi.

Nawet nie stoję w tym samym miejscu, by usłyszeć, jak jego kroki się oddalają.

Chcę po prostu wrócić na sprężyste łóżko, więc przeciągam się wracając do niego i kładę wygodnie. Wchodzę pod kołdrę i sięgam po telefon ze stolika, gdy wydaje z siebie dźwięk. Otrzymałam dzisiaj tyle powiadomień.

Szybko przewijam kilka z nich i przewracam oczami na to, że to wciąż te same wiadomości o drogim ślubie miliardera.

Jest tak wiele zdjęć Alexandra i mnie podczas pocałunku, a nagłówki sprawiają wrażenie, że to prawdziwa miłość. 

Serce mi pęka, gdy pomyślę o tym, jaka jest rzeczywistość.

Jakże bym chciała, żeby tak właśnie było. To powinna być moja noc poślubna, w której mój mąż, mężczyzna, z którym chcę spędzić resztę życia, namiętnie się ze mną kocha. A jest zupełnie odwrotnie. 

Odsunąwszy od siebie myśli o tym, czego teraz tak naprawdę pragnę, wzdycham głęboko i myślę po prostu o tym, jak zdołam sobie poradzić w tym małżeństwie.

Poza przyjaciółmi piszącymi na swoich profilach w mediach społecznościowych z gratulacjami, widzę też parę komentarzy od kobiet, które wyrażają swoją zazdrość i życzą sobie, by być na moim miejscu, ponieważ żyję jak w bajce. W jakiej bajce? Gdyby tylko znały prawdę.

Przeglądając otrzymane wiadomości, otwieram SMS-a od mojego ojca.

Tata: "Gratulacje, moje bezcenne dziecko. Gdyby tak twoja matka mogła zobaczyć, jak pięknie dzisiaj wyglądałaś i jak piękną kobietą się stałaś. Jestem pewien, że pobłogosławiła cię z nieba. Obyś zawsze była szczęśliwa i bezpieczna."

Jego słowa są tak wzruszające, że kiedy odkładam telefon na szafkę, wzdycham głęboko z dłonią na piersi. Wiem, że ten ślub nie miał nic wspólnego z miłością, ale wciąż żałuję, że mojej matki tu nie było.

Myśl o jej nieobecności trochę mnie zasmuca, ale czuję się lepiej, gdy przypominam sobie teściową. Już teraz świetnie się mną opiekuje, dokładnie tak, jak zrobiłaby to matka.

Myśląc o wszystkich rzeczach, za które jestem wdzięczna, zwijam się trochę bardziej w kłębek pod pościelą. Jestem już tak gotowa do snu, że wydaję z siebie westchnienie ulgi.

To dla mnie idealna noc poślubna - spokojny, długi sen.

Cieszę się, że Alexander zdecydował się pieprzyć tylko Isabellę. Nie potrafię wyobrazić sobie spania z tak aroganckim człowiekiem.

Myślę nawet o pudełku z bielizną i o tym, że nigdy go nie użyję. Moja najlepsza przyjaciółka nie potrafiła przestać mi dokuczać na temat tego, że Alexander będzie niecierpliwie zrywał ją ze mnie, jak tylko mnie w niej zobaczy. To z pewnością się nie wydarzy i za nic nie chciałabym, żeby było inaczej.

W ostatecznym rozrachunku, cieszę się, że problemy finansowe mojego ojca dobiegły końca.

Z tą finałową myślą, szczęśliwa i spokojna, zapadam w sen.

~

Alexander

Kiedy idę długim korytarzem, nie potrafię przestać zaciskać pięści na myśl o tym, że Victoria zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Jak śmiała zrobić coś takiego? Czy to, że została synową rodziny Sterling, już uderzyło jej do głowy?

I jakim cudem nie miała na sobie tej bielizny z pudełka? Czy ona naprawdę nie planowała, że dziś w nocy będę się z nią pieprzył? 

Niezależnie od tego, z jakiej strony na to patrzę, nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje pytania.

Wrócenie do mojej sypialni zajmuje mi sporo czasu, powoli więc wędruję korytarzami w obie strony i zatrzymuję się kilka razy, żeby oprzeć się plecami o ścianę przez coś, co wydaje się trwać ponad dziesięć minut.

Kiedy w końcu wracam do pokoju, Isabella leży na łóżku na boku, wsparta na łokciu.

Widok jej piersi niemal wylewających się ze stanika jest seksowny, ale nie jestem już tak podniecony jak wcześniej.

"Więc... czy postawiłeś tę sukę w szeregu?" Chichocze psotnie, wyczekując mojej odpowiedzi, ale ja potrafię jedynie mruknąć, siadając na łóżku.

Odwracam się twarzą do ściany, bardzo poirytowany niechęcią Victorii do seksownego wyglądu na naszą noc poślubną, pomimo mojego planu, by jedynie ją odrzucić i złamać jej serce. Za kogo ona się uważa?

Czuję, jak łóżko ugina się bliżej mojego miejsca i wiem, że Isabella się zbliża, ale nawet nie oglądam się na nią.

Jej dłonie lądują w końcu na moich ramionach, a potem przesuwają się na środek mojej klatki piersiowej, kiedy szepcze mi do ucha.

"Powiedz mi. Czy ta suka płakała i błagała cię, żebyś spędził z nią noc?"

Z głośnym pomrukiem zsuwam się z łóżka i mierzwię swoje włosy, ale ona idzie za mną i zaczyna rozpinać mi koszulę, ocierając się swoimi piersiami o mój tors.

"Nie teraz" - mówię jej, chwytając za nadgarstki, by przestała mnie dotykać.

"Kochanie, myślałam, że mówiłam ci, jak bardzo jestem na ciebie mokra". Jęczy. "A wiem, że ty też dzisiejszej nocy po prostu umierałeś z pragnienia, żeby się ze mną rżnąć."

Ona nadal odpina moją koszulę, a ja staram się wyrzucić z głowy to, co wydarzyło się z Victorią, ale to po prostu stamtąd nie znika.

"Powiedziałem: nie teraz!" Odsłaniam się od niej, a ona prycha.

"Co w ciebie, u licha, wstąpiło? W porządku!" Rusza wściekle do łazienki, po czym z hukiem zamyka za sobą drzwi i zamyka się na klucz.

Gdy tylko zostaję sam, nie czuję potrzeby, by od razu za nią iść, nie wtedy, gdy jestem tak sfrustrowany faktem, że sprawy z Victorią nie poszły po mojej myśli.

Jako odwrócenie uwagi, sięgam po telefon i scrolluję. 

Jest tak mnóstwo artykułów o tym, że Victoria to ta, która skradła moje serce, że głośno prycham. Co za żart. Nigdy nie zdoła ukraść mojego serca. Zrobiła to już Isabella. Gdy tylko pomyślę o niej, dociera do mnie, że byłem dla niej trochę szorstki.

Chociaż tym razem nie odegrałem się na Victorii za jej postawę, to wciąż mam na to czas – po prostu z racji tego, że jesteśmy małżeństwem. Nigdzie się nie wybiera.

Wyrzuciwszy ją z głowy, podchodzę do drzwi łazienki, naciskam klamkę i pcham, ale przypominam sobie, że są zamknięte od wewnątrz.

Jest na mnie zła, i słusznie.

"Kochanie, otwórz drzwi."

"Ugh! Odejdź! Na darmo stroiłam się, żeby wyglądać seksownie!"

"Nie bądź taka. Mam nawet dla ciebie luksusowy prezent". Uśmiecham się zuchwale.

Gdy tylko to wypowiadam, szybko otwiera drzwi i rzuca się na mnie, oplatając moje plecy nogami, a ręce wokół mojej szyi.

"Gdzie jest mój prezent i co to jest?" Jej twarz jaśnieje z podniecenia.

"Dostaniesz go później. Na razie czas pozbawić cię wszystkiego, co stoi mi na przeszkodzie". Mówię i rzucam ją na łóżko.

~

Dwie godziny po tym, jak skończyłem z Isabellą, ona szybko zapada w głęboki sen, a ja tylko obserwuję ją z kpiącym uśmieszkiem. Zgrywała taką twardą, ale w końcu się zmęczyła.

Patrząc na jej śpiącą twarz, odgarniam kosmyki włosów, które zasłaniały jej oczy.

Tak właśnie to powinno wyglądać. Jedynymi rzeczami, których tu brakuje, jest pierścionek i tytuł mojej żony, które posiada Victoria.

Gdy tylko ta myśl wkrada się do mojej głowy, zaciskam szczękę, wciąż czując się pozbawiony szacunku przez jej zachowanie. Z pewnością znajdzie się sposób, by w końcu się na niej odegrać.

Choć nie chce mi się jeszcze spać, to jestem wyjątkowo spragniony, co zresztą nie jest niespodzianką. Obficie się przed chwilą spociłem.

Wstaję z łóżka, wkładam szlafrok, a potem schodzę na dół, żeby nalać sobie kilka szklanek wody.

Kiedy nalewam już ostatnią szklankę, przechadzam się po domu, wyobrażając sobie, jak dobrze będzie, kiedy wreszcie przejmę firmę ojca.

Mam swoje własne, niezależne firmy, ale nic nie dorównuje głównemu rodzinnemu biznesowi. Obejmuje on wszystkie kontynenty i zawsze zajmuje pierwsze miejsce w miesięcznych wynikach sprzedaży.

Na razie będę robił tak, jak oczekuje ojciec, a kiedy osiągnę już wszystko, czego chcę, rozwiodę się z Victorią.

Spacerując korytarzem po drugiej stronie w ramach zwiedzania domu i zwracania uwagi na jego detale, zatrzymuję się w miejscu pod drzwiami Victorii, kiedy słyszę jej płacz.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki