languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Dorian Flint13 cze 2026

Elara.

Co się dzieje?

Cofam się, potykając. Mój mocny uścisk na rzekomym prezencie zgniata go w kulę bezużytecznego papieru, ale to wcale nie koi moich napiętych mięśni.

Nie mogę na to patrzeć.

Powoli odwracam się i pędzę do swojego pokoju. To jedyne miejsce, do którego prowadzi mnie mój otępiały umysł. Wszyscy są zbyt zajęci tym idealnym widokiem, by zauważyć cierpienie młodej dziewczyny.

Nie wierzę w to, co właśnie zobaczyłam.

Czy on po cichu mnie odrzuca? Jak to możliwe, że Kaelen znalazł sobie dziewczynę, ze wszystkich ludzi na świecie?

Ból, który czuję w piersi, jest nie do zniesienia.

Moje serce boli tak bardzo, że mam ochotę je wyrwać. Chcę płakać, ale łzy odmawiają posłuszeństwa. To szalenie szokujące; nigdy w całym życiu nie wyobrażałam sobie, że coś takiego się wydarzy. Zwłaszcza z Kaelenem.

To niemożliwe.

Kaelen nigdy by mnie nie skrzywdził.

Zamykam drzwi i zsuwam się po nich, aż moje pośladki dotykają zimnej podłogi.

Okno po prawej stronie pokoju otwiera się gwałtownie, a mój wzrok natychmiast ląduje w tamtym kierunku. Nawet go nie poczułam. Wstaję szybko, nieco zdenerwowana, gdy spoglądam w jego czarne oczy.

Są czarne jak węgiel, co oznacza, że jego wilk przejął pełną kontrolę. Jak on mógł pozwolić naszemu mate wziąć inną wilczycę zamiast nas?

On ma nas chronić.

– Mate – szepcze, pospiesznie pokonując dystans między nami. Nie ruszam się. Patrzę tylko z czystym zdumieniem na chłopaka, którego kochałam całe życie.

Zapuścił włosy. Mój Kaelen posunął się do przebicia uszu, nie jest już tym niewinnym chłopcem, którego znałam. Cholera! Kiedyś nienawidził tatuaży, ale ten Kaelen ma nimi pokryte prawie całe ciało. Czy to pod wpływem rówieśników?

Może już go nie znam.

W momencie, gdy dotyka moich ramion, czuję potężne przyciąganie, a obezwładniające emocje biorą górę. W tej chwili słabości moja wilczyca przejmuje kontrolę i wszystko inne staje się niewyraźne.

*

– Przepraszam, to nie powinno się wydarzyć – szepcze z żalem, wkładając ubrania. Jak to się stało, że wylądowałam naga na swoim zakrwawionym łóżku, tylko moja wilczyca może odpowiedzieć.

Sądząc po tym, jak zniszczone ubrania są rozrzucone po pokoju i jak boli mnie ciało, moja wilczyca posunęła się daleko. Nie winię jej jednak, ma dopiero trzy dni, a ja jeszcze się nawet nie przemieniłam, ona wciąż jest całkowicie pierwotna.

– Kaelen – błagam szeptem, by zwrócić jego uwagę.

– Nikt nie może się o tym dowiedzieć. To, że jesteś moją przeznaczoną, niczego nie zmienia, Elara. Mam teraz dziewczynę – od początku ani razu nie wypowiedział mojego pełnego imienia.

W chwili, gdy powiedziałam im, jak się nazywam, zmienił je na Lara i tak już zostało. Poza tym Kaelen nigdy nie używał wobec mnie tego głosu. Tego zimnego, rozkazującego i groźnego tonu.

– Jesteś moim mate – mruczę zrezygnowana, w końcu znajdując w sobie odwagę, by zapłakać. Powoli wstaję z łóżka i wpadam w jego ramiona. Kaelen mnie nie obejmuje, a moje serce boli jeszcze bardziej.

Czy to dzieje się naprawdę?

Patrzy na mnie, jakbym go irytowała. – Proszę, nie zostawiaj mnie, Kaelen, przecież tego chcieliśmy, prawda? Czekaliśmy na to tak długo, Kaelen. W końcu jesteśmy przeznaczeni – rozpaczliwie potrząsam jego ramionami, jakby to miało przywrócić mu rozsądek.

Muszę wyglądać teraz żałośnie. On nigdy nie chciał widzieć moich łez. Teraz gapi się na nie całkowicie niewzruszony.

– Nie potrzebuję mate, i to zostaje między nami. Moi rodzice ani nikt inny nie może się dowiedzieć, Elly. Ani waż mi się otwierać ust. Nie chcesz mnie wystawiać na próbę – cedzi słowa przez zaciśnięte zęby. Żyły na jego czole pulsują, a dłonie ma zaciśnięte w pięści wzdłuż ciała.

– Więc dlaczego odebrałeś mi niewinność? – pytam z rozpaczą, nie puszczając go. Moje ciało jest nagie i obolałe, ale teraz mnie to nie obchodzi.

– Jeśli masz dziewczynę, dlaczego wykorzystujesz mate, której nie chcesz, tylko po to, by jej potem grozić? – Bogini, on mnie rani. Czy on tego nie widzi?

– O to zapytaj mojego wilka – przerywa mi gburowato, głosem, którego nie rozpoznaję. Patrzy na mnie bez cienia czułości czy poczucia winy. Czy w to właśnie się zmienił? W bezdusznego sukinsyna?

Kaelen robi jedną rzecz, która ostatecznie łamie mnie jeszcze bardziej. Gwałtownie mnie popycha, a ja padam na podłogę z sykiem bólu.

O! Bogini! To musi być jakiś koszmarny sen.

– Wynoś się – syczę, podciągając prześcieradło, by zakryć swoje obnażone ciało. Jest tak bezwstydny, że gapi się na coś, czego nie chce.

Jednym beznamiętnym spojrzeniem odprawia mnie, odchodzi, a ja czuję, jakby właśnie zabrał ze sobą moje serce. Leżę bezwładnie i zawodzę głośniej niż kiedykolwiek. On nie może mi tego robić.

To miało być piękne. Mieliśmy być wyjątkowi, ale on to zrujnował.

Kaelen wziął to, czego chciał, i odrzucił mnie, jakbym nie miała znaczenia. Przez cały ten czas żyłam w swoich fantazjach. Czekałam na niego dwa lata. Odliczałam każdą sekundę do momentu, w którym zobaczyłam jego samochód.

Nie możesz mi tego zrobić, Bogini. Nigdy nikogo nie skrzywdziłam.

Płaczę, dopóki nie brakuje mi sił. Moja wilczyca wciąż skomle, ale nie mogę jej w żaden sposób pomóc. Nie wiem, jak przez to przejdę. To czysta męka, zwłaszcza gdy pochodzi od kogoś, komu ufałam bezgranicznie.

Na zewnątrz wciąż jest głośno, pewnie wataha je teraz posiłek. Świętują powrót swojego alfy razem z jego fałszywą partnerką.

Powoli wstaję i po zamknięciu drzwi oraz wszystkich okien, przygotowuję sobie ciepłą kąpiel, w której wypłukuję resztę swojej nędzy.

*

– Czy wszystko w porządku, kochanie? Jesteś blada – pyta Luna, otwierając okna i odsuwając zasłony, przez co do pokoju wpada ostre światło, rozpraszając mrok.

– Po prostu jestem zmęczona – wzdycham, siadając z trudem. Mój umysł i ciało są całkowicie wyczerpane.

Nie mogę uwierzyć, że to zrobił. I jeszcze miał czelność mi grozić.

– Wiem, że to trudne, droga Elaro, dlatego pozwoliłam ci wczoraj odpocząć. Czasami życie nie zawsze daje nam to, czego pragniemy. Gdzieś tam czeka na ciebie niesamowity przeznaczony, skarbie, tak jak Kaelen znalazł swoją – gładzi mnie dłonią po plecach dla pocieszenia, ale gwałtownie uciekam przed jej dotykiem, jakby mnie oparzył.

Chciałabym móc jej powiedzieć, że to jej syn jest tym jedynym, ale nie mogę. Zamiast tego bez słowa idę do łazienki. Potrzebuję kolejnego prysznica. Czegokolwiek, co pozwoli mi zostać w pokoju.

Nie mogę siedzieć i słuchać jej bezużytecznych rad i niepotrzebnego pocieszania.

– Przyjdź na śniadanie, jak skończysz, dobrze? – Odcinam się od jej głosu, wsłuchując się w szum wody uderzającej o podłogę łazienki.

Nie wiem jak, ale on pożałuje tego, że mnie skrzywdził – myślę z goryczą, a moja milcząca wilczyca gwałtownie się zrywa.

Moje ciało drży z bólu, a na skórze pojawiają się grube, czarne żyły. Gapię się z przerażeniem w szklaną ścianę łazienki i zamieram z osłupienia, widząc swoje oczy całkowicie czarne.

To bolesne, chcę krzyczeć, ale czuję, jakby mój głos uwiązł w gardle.

Po minucie kojące uczucie rozlewa się po całym moim ciele, sprawiając, że wszystko znika. Ból i żyły znikają, a ja wracam do swojej normalnej postaci.

Moje ciało wyczerpane opada na podłogę, czuję się przytłoczona. Nigdy wcześniej nie czułam się w ten sposób. Czy tak się czują wilkołaki przed pierwszą przemianą?

Co się ze mną dzieje?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 - Cienie odrzuconej partnerki: Milcząca przysięga Alfy | StoriesNook