Perspektywa Elary
Meredith zakasłała. Krew prysnęła na moją twarz, barwiąc pole widzenia na czerwono. Jej oczy rozszerzyły się, gdy na mnie spojrzała.
A potem zwiotczała.
Nie było krzyku, żadnego ostatniego słowa, ani wielkiej, poetyckiej chwili pełnej udręki. Po prostu osunęła się na ziemię, martwa.
Chyba krzyknęłam, choć nie byłam tego do końca pewna. Pamiętałam tylko, że zataczam się do tyłu, w






