Punkt widzenia Kaelena
Czułem się jak zwierzę w klatce.
Przemierzyłem swoją celę chyba tysiąc razy. Moje stopy wciąż pokonywały tę samą ścieżkę, aż przysiągłbym, że mógłbym wydeptać w betonie idealną linię.
Jak długo to trwało? Dzień? Dwa? Tutaj, na dole, wydawało się to wiecznością. Jedynym wyznacznikiem upływu czasu były posiłki dostarczane na śniadanie, obiad i kolację. Posiłki, których nie jad






