Perspektywa Elary
Jakoś udało nam się zejść z góry. Do czasu, gdy dotarliśmy do samochodu, kulejąc i będąc u kresu sił, wschodziło już słońce. Nikt nie odezwał się ani słowem, gdy wsiadaliśmy do auta; Lucius zajął miejsce kierowcy. Zwinęłam się w kłębek na tylnym siedzeniu i w którymś momencie musiałam odpłynąć – bo nagle obudził mnie dźwięk żwiru chrzęszczącego pod oponami na podjeździe.
Byliśmy






