Schody spowolniły ruchy Vraxosa, więc wykorzystałam tę okazję, by odepchnąć się w przód z całych sił. Zanim jego nadciągający cień całkowicie mnie pochłonął, zdołałam chwycić pistolet usypiający.
„V-r-a-x-o-s-V-r-a-x-o-s”
Brzmiał na zniecierpliwionego, a w jego głosie dało się usłyszeć pożądanie. Przypominał wygłodniałą bestię, która w tej właśnie chwili mogłaby poknąć mnie w całości.
Wiedziałam






