Wybiegłam z sali przesłuchań, potykając się. Na zewnątrz lało jak z cebra. Niebo było szare, dokładnie tak jak mój nastrój.
Nie miałam pojęcia, dokąd powinnam się udać. Biegłam na oślep w deszczu, aż w końcu nieświadomie wróciłam nad brzeg morza.
Uklękłam na brzegu, podpierając górną część ciała drżącymi rękami o ziemię. Fale obmywały moje ciało. Moje oczy wpatrywały się w ciemne niebo w oddali, a






