Pod ostrzałem pytań Laury nie potrafiłam już zmusić się do zachowania spokoju. Rzuciłam się, by szybko pozbierać ubrania, jakby były obciążającymi dowodami. Zwinęłam je w kulę i pobiegłam do drzwi.
Nagle głos Laury stał się poważny, jakby mnie przesłuchiwała:
— Kaelen, dokąd to się wybierasz?
Nie mogłam przestać czuć się winna, a moje plecy były mokre od potu. Pchnęłam szklane drzwi i skłamałam:






