– W porządku... ale się nie ruszaj. Pomogę ci wyciągnąć te kule – powiedziała surowo, mając nadzieję, że to ukryje moje zakłopotanie.
Wzięłam głęboki wdech, aby ustabilizować bicie serca, a następnie podwinęłam rękawy. Trzymając się ściany za Vraxosem, uklękłam i przysunęłam się bliżej rany na jego brzuchu.
Gdy tylko moje usta dotknęły rany, brzuch Vraxosa zaczął drżeć. Położył swoje mokre, szpo






