Mimo fiaska pierwszego ataku, hebanowy cień nie przestał nacierać. Zamiast tego tym razem wycelował prosto w twarz Vraxosa!
Przez chwilę byłam śmiertelnie przerażona. Głos uwiązł mi w gardle, nie byłam w stanie nawet ostrzec Vraxosa.
Vraxos mocno chwycił wężopodobny obiekt swoimi błoniastymi szponami, a zaraz po tym rozległ się głośny dźwięk łamanych kości. Kości tego przerażającego stworzenia zo






