Czułam, że Vraxos ciężko dyszy, jakby przygnał tu prosto po walce na śmierć i życie. Otaczała go aura wrogości oraz silny zapach krwi.
Vraxos był ranny i nie było to tylko zadrapanie.
Mogłam sobie wyobrazić, że wygranie bitwy z tak dzikim pelikańcem nie było łatwe.
Moje oczy szukały ran na jego ciele. Przysięgam, że nie wynikało to z troski o niego; to był po prostu mój nawyk jako biologa. Zdawał






