Widok łodzi ratowniczej natychmiast podniósł mnie na duchu. Zebrałam resztki sił i popłynęłam w kierunku światła. Im byłam bliżej, tym bezpieczniej się czułam, słysząc gwar i ożywione głosy ludzi na pokładzie. Poczułam tak wielką ulgę, że nawet rwący ból w plecach zdawał się tracić na sile.
To był Korgan i pozostali. Wyglądało na to, że w całym tym chaosie pokonali piratów i przejęli kontrolę nad






