languageJęzyk

001 Poznaj Killiana

Autor: Aeliana Moreau29 cze 2026

Elowen

Siedziałam sama w pokoju, zastanawiając się, co robić. Nie mogłam uwierzyć, że do tego doszło. Rozlew krwi wciąż był świeży w mojej pamięci, a ja wciąż nie otrząsnęłam się po śmierci moich przyjaciół. Mój ojciec nie radził sobie najlepiej. Nasz Alfa, Beta i Gamma zostali zabici, a ich rodziny wymordowane podczas ataku. Jedynym powodem, dla którego nas oszczędzono, był fakt, że mój ojciec się poddał. Nasza wataha wciąż była w żałobie i wątpiłam, czy kiedykolwiek podniesiemy się po tym, co się stało. Miałam zaledwie dziewiętnaście lat.

Mój ojciec przyszedł do mojej sypialni, żeby sprawdzić, jak się czuję. Wiedziałam, że ma mi do przekazania coś ważnego, ale zastanawiał się, jak to ująć.

— Elo, jak się trzymasz? — zapytał, siadając na kanapie w moim pokoju.

— Wszyscy moi przyjaciele odeszli, tato. Nie mam już nikogo. Mogę nigdy nie odnaleźć swojego mate. To jakiś koszmar — zapłakałam, a on przyszedł usiąść obok mnie w nogach łóżka i mnie przytulił. Wypłakiwałam sobie oczy, wspominając to straszne wydarzenie, które miało miejsce.

— Wiem, że to trudne, i nie mogę ci obiecać, że będzie łatwiej, moje dziecko — powiedział, a ja nie przestawałam płakać.

Mój ojciec westchnął, a ja czułam jego wycieńczenie. Był zmęczony. Był gotów zginąć, ale musiał się poddać przeze mnie. Nie wiedziałam, czy powinnam być mu wdzięczna za tę decyzję, czy go za nią nienawidzić. Wielu członków watahy było mu wdzięcznych. Jego decyzja o kapitulacji sprawiła, że wataha Obsydianu oszczędziła nam wszystkim życie. Już przejmowali wszystko. Dowiedziałam się, że ich Alfa to dupek, jest bardzo apodyktyczny i nigdy się nie uśmiecha. Miał mnóstwo pieniędzy i posiadał kilka terytoriów. Nasze terytorium było tylko kolejnym elementem jego ogromnej kolekcji. Wątpiłam, czy uzna nas za wystarczająco wyjątkowych, by oszczędzić nam losu niewolników.

— Nienawidzę być tym, który ci to mówi — zaczął mój ojciec, a ja zamieniłam się w słuch, wiedząc, że cokolwiek ma do powiedzenia, nie będzie miłe dla moich uszu.

— Aby Alfa Killian mógł nas całkowicie wchłonąć, muszę cię za niego wydać, by udowodnić, że nasza lojalność i poddanie się są szczere — powiedział, a szok wywołany jego słowami sprawił, że gwałtownie się odsunęłam i wstałam.

— Co?! — zapytałam ojca, starając się przetrawić jego słowa. O czym on do cholery mówił? Miałam dopiero dziewiętnaście lat. Byłam dziewicą i nie spotkałam jeszcze swojego mate. Nie żyłam ani nie cieszyłam się życiem wystarczająco długo, by oddawać je w ten sposób. Wpadłam w panikę i zaczęłam ciężko dyszeć.

— Musisz się uspokoić, Elo. To całkowicie poza moją mocą. To on o ciebie poprosił. Wiem, że zrobił to tylko po to, by przetestować moją lojalność. Gdybym odmówił, oznaczałoby to po prostu, że mu się nie poddaliśmy — próbował wyjaśnić, ale potrząsnęłam głową.

— Nie, tato. Mojego życia nie można wykorzystać do kupienia pokoju — sprzeciwiłam się.

— Więc co proponujesz? Żebym powiedział „nie”, a on nas wszystkich wyrżnął, bo przecież może to zrobić? — powiedział, a ja dalej kręciłam głową.

— Ten człowiek nic do mnie nie czuje. Ja też nic nie czuję do niego. Mam dopiero dziewiętnaście lat, ojcze. Alfa Killian ma dwadzieścia dziewięć. Miał już swoją mate. Kochał i żył. To wobec mnie niesprawiedliwe — powiedziałam, ale wiedziałam, że ojciec mnie nie posłucha, więc zrobiłam jedyną rzecz, jaką potrafiłam. Uciekłam.

Wypadłam przez drzwi, wybiegłam z domu i pędziłam przed siebie. Nie chciałam się przemieniać, bo to oznaczałoby, że dotrę do celu nago, więc pozostałam w ludzkiej formie.

Nie myślałam logicznie. Musiałam dostać się do rezydencji Alfy, musiałam go zirytować i sprawić, by odmówił tego związku. Potrzebowałam, żeby zobaczył we mnie kogoś niewartego uwagi. Biegłam.

Nigdy wcześniej nie widziałam Alfy Killiana, ale wierzyłam, że rozpoznam go w tłumie. Słyszałam, że jego wygląd jest dość onieśmielający. Biegłam, aż dotarłam do rezydencji naszego byłego Alfy, która była teraz częścią kolekcji Alfy Killiana. Brakowało mi tchu i ciężko sapałam, ale nie zamierzałam się zatrzymywać.

Kiedy dotarłam na miejsce, zauważyłam, że przodu budynku pilnują groźnie wyglądający mężczyźni. Żaden z nich nie należał do naszej watahy. To był ten moment. Zaszłam tak daleko. Nie mogłam się teraz wycofać, więc ruszyłam w stronę domu. Gdy tylko się zbliżyłam, mężczyźni stali się czujni. Czuli mój zapach. Wyszłam z lasu na otwartą przestrzeń i natychmiast zostałam zatrzymana.

— Żądam widzenia z Alfą! — krzyknęłam, gdy przycisnęli mnie do ziemi i związali srebrem. Łańcuch parzył, ale nie zamierzałam dać im satysfakcji i płakać.

— Chcę widzieć Alfę! — wrzasnęłam ponownie, a niektórzy z nich zaczęli się ze mnie śmiać.

Zabrali mnie do poczekalni i ktoś do mnie podszedł. Był to postawny mężczyzna o brązowych włosach. Jego zielone oczy wyglądały na bardzo niebezpieczne i władcze. Wpatrywałam się w niego, nie odwracając wzroku.

— Czego chcesz od Alfy Killiana? — zapytał mężczyzna.

— Muszę z nim porozmawiać — powiedziałam, zachowując pewność siebie, mimo że moja wilczyca zaczęła czuć, że przyjście tutaj było fatalnym posunięciem. Cóż, dla mnie nie było już odwrotu. Ja i moja wilczyca musiałyśmy sobie z tym poradzić.

— Czy jesteś umówiona? — zapytał, a ja potrząsnęłam głową.

— W takim razie bardzo dobrze, umów się na wizytę — powiedział i odwrócił się.

— Przykro mi, ale nie mogę tego zrobić, skoro mój ojciec planuje wydać mnie za niego za mąż — powiedziałam, a mężczyzna uniósł brew i zlustrował mnie wzrokiem. Wiedziałam, że próbuje sprawdzić, czy kłamię, ale kiedy zobaczył, że mówię prawdę, zawahał się.

— Jesteś córką Vance'a? — zapytał.

— Delty Vance'a — poprawiłam go.

— Już nie — odparł, co jeszcze bardziej mnie rozsierdziło. Zabrali nam wszystko, także tytuł i szacunek mojego ojca. Dlaczego więc on chciałby się ze mną żenić?

Już miałam zadać bardzo głupie pytanie, gdy usłyszałam głęboki, władczy głos dobiegający z gabinetu Alfy. Gdybym nie była w tak podłym nastroju, uznałabym ten głos za godny podziwu. Był niezwykle męski i stanowczy.

— Chodź za mną — powiedział brązowowłosy mężczyzna, a ja uniosłam brew. Kiedy nie mógł zrozumieć dlaczego, potrząsnęłam związanymi dłońmi. Zdjął łańcuchy. Choć moje ręce były wolne, nadgarstki miałam poparzone i wiedziałam, że pełne wygojenie zajmie dzień lub dwa. Drań użył rękawiczki, żeby je zdjąć. Nie był nawet na tyle odważny, by dotknąć ich gołymi rękami.

Weszłam do gabinetu i tam był on. Jego twarz pasowała do głosu. Przystojna i władcza. Nigdy nie widziałam mężczyzny tak męskiego i tak przystojnego. Jego ciemne włosy i oczy były idealne. Twarz wyglądała groźnie. Wyglądało na to, że nigdy się nie uśmiecha, a ja poczułam, jak serce mi zamiera. Ten mężczyzna z łatwością mógłby być obiektem kobiecych fantazji, ale niefortunnie siedział po niewłaściwej stronie barykady, a ja nie byłam gotowa rozpłynąć się w obecności wroga.

— Czego chcesz? Nie mam całego dnia — powiedział w najbardziej opryskliwy sposób, a ja stanęłam z wypiętą piersią, by pokazać, że się go nie boję.

— Nie chcę wychodzić za ciebie za mąż. Proszę, zażądaj czegoś innego — powiedziałam, przechodząc prosto do sedna, a on wpatrywał się we mnie przez chwilę.

— Bo inaczej co? — zapytał, a jego pytanie całkowicie mnie zaskoczyło. Nie przyszłam tam, żeby mu grozić, ale on potraktował moje słowa jako groźbę. Stałam tam oniemiała i zbita z tropu. Szczerze mówiąc, nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie.

— Nic — powiedziałam w końcu, będąc szczera wobec nas obojga.

„Głupia dziewczyna, nie powinnyśmy tu przychodzić” — odezwała się w mojej głowie wilczyca, ale postanowiłam ją zignorować.

— Taki mężczyzna jak ty nie powinien wiązać się z kimś takim jak ja — powiedziałam, a on uniósł brew w niezwykle złośliwy sposób.

— Co masz przez to na myśli? — zapytał, a ja wiedziałam, że muszę uważać na słowa w obecności tego człowieka.

— Jestem nikim. Jestem pewna, że w twojej watasze są bardzo atrakcyjne kobiety. Nie musisz obarczać się dziewiętnastoletnią nikim. Proszę, bądź spokojny o to, że masz pełną lojalność watahy. Nie potrzebujesz mnie, by ich zmusić do posłuszeństwa — próbowałam mu wyjaśnić, a on potrząsnął głową.

— Wataha nie jest problemem. Muszę mieć pewność, że twój ojciec będzie się odpowiednio zachowywał — powiedział mi, a ja zastanawiałam się, dlaczego tak bardzo zależy mu na lojalności mojego ojca.

— Twój ojciec jest bratem Alfy, co czyni go również Alfą. Pozwoliłem mu żyć tylko dlatego, że się poddał, i nie mam do niego żadnych pretensji, ale nie zamierzam trzymać kogoś takiego w pobliżu bez kontroli. I masz rację. Nie jesteś dla mnie wystarczająco dobra i nigdy nie będziesz. Będziesz jedynie formą zabezpieczenia. Nie gustuję w takich kobietach jak ty, a ktoś taki jak ty nie sprosta moim pragnieniom. Ślub odbędzie się właśnie z tego powodu, o którym ci powiedziałem, a jeśli uciekniesz, wyeliminuję twojego ojca i watahę. Nie potrzebuję ich. Teraz opuść mój gabinet — powiedział do mnie, a ja poczułam się upokorzona, ale nie dałam tego po sobie poznać.

— Ty też nie jesteś w moim typie. Przyszłam tu tylko po to, by oszczędzić sobie tortury bycia żoną starca — powiedziałam i już miałam się odwrócić i odejść, gdy ten brązowowłosy dupek mnie powstrzymał.

„Tym razem doigrałaś się, Elo” — powiedziała moja wilczyca, panikując i szykując się do walki.

— Wierzę, że nigdy o mnie nie słyszałaś — powiedział Alfa Killian z kamienną twarzą. — Nie będę tolerował braku szacunku. Następnym razem, gdy odezwiesz się do mnie w taki sposób, zostaniesz potraktowana bezlitośnie. Teraz opuść mój gabinet — powiedział zimno i spokojnie. Wyszłam z gabinetu i opuściłam budynek. Gdy tylko znalazłam się w lesie, przemieniłam się i zaczęłam biec.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: 001 Poznaj Killiana - Niechciane ubezpieczenie | StoriesNook