Elowen
Obudziłam się, czując lekki ból w całym ciele. Nie byłam u siebie. Zamiast tego leżałam na wielkim, luksusowym łóżku typu king-size. Pokój był ogromny i urządzony z przepychem. Zastanawiałam się, gdzie jestem. Ostrożnie usiadłam i rozejrzałam się dokoła. Zobaczyła Alfę Killiana siedzącego na krześle – łokcie opierał na kolanach, a brodę na dłoni, wpatrując się we mnie. W jego oczach nie było widać żadnych emocji.
– Gdzie ja jestem? – zapytałam gniewnie, a on wyprostował się.
– Sprzeciwiłaś mi się, wilku – zaczął, ale mało mnie to obchodziło. Mógł iść do piekła, jeśli o mnie chodziło. I tak już żyłam w swoim własnym piekle. – Miałaś zostać w domu, a jednak wybiegłaś na zewnątrz i niemal dałaś się zabić – powiedział, a we mnie zawrzała złość.
– Nie próbowałam się zabić. Nie pochlebiaj sobie. Poszłam popływać, potem postanowiłam się przejść i nagle, nie wiadomo skąd, rzucił się na mnie ten renegat. Mam szczęście, że żyję. Powinieneś mnie ostrzec, że masz problem z renegatami – odcięłam się, a jego wyraz twarzy zmienił się z kamiennego w gniewny.
– Jesteś źle wychowana i nieokrzesana – stwierdził, na co posłałam mu uśmiech.
– Cóż, nie prosiłam się o uwiązanie do takiego gbura jak ty – odparłam. Killian wpadł w jeszcze większą furię i ruszył w moją stronę. Odsunęłam się nieco, bo jego obecność była wręcz przytłaczająca.
Podszedł blisko, a moje zdradzieckie serce zaczęło bić szybciej. Dotknął mojego policzka i palcem powolnym ruchem wodził po mojej skórze – w dół szyi, przez środek klatki piersiowej, aż do pępka. Poczułam, jak moje wnętrze się zaciska, a między nogami pojawia się wilgoć. Trzymał moje spojrzenie, a jego oczy zdawały się przenikać moją duszę. Moja wilczyca kuliła się w sobie, ale ja starałam się być harda. W ustach natychmiast mi zaschło, ogarnęło mnie zdenerwowanie. Cały czas patrzyłam mu w oczy, a on nie mrugnął. Ani razu.
– Jesteś zbyt uparta dla własnego dobra – powiedział spokojnym, surowym głosem. – Ostrzegałem cię, a teraz muszę cię ukarać – dodał, wciąż wpatrując się w moje oczy. Posłałam mu pogardliwy uśmiech, co kompletnie go wyprowadziło z równowagi.
– Taka dziewczynka jak ty nigdy nie pozna przyjemności życia. Ktoś tak dziecinny i ograniczony jak ty nie jest w stanie nawet ich pojąć – rzucił. Poczułam jego palec na bieliźnie, dokładnie tam, gdzie znajdowała się moja łechtaczka. Zaczął lekko pocierać, a moje zdradzieckie ciało się poddało. Przeklęte szalejące hormony. Ten sukinsyn nie grał czysto. Trzymał moje spojrzenie i delikatnie mnie pieścił, a moje usta same się rozchyliły. Bardzo starałam się nie jęknąć, ale to było zbyt wiele. Ten człowiek był wytrawnym graczem i właśnie pokazywał, co potrafi. Moja bielizna była przemoczona, a ciało zaczęło drżeć. Napięcie narastało i wiedziałam, że zaraz szczytuję. Nagle cofnął palce i wrócił na swoje krzesło.
Poczułam potworne rozczarowanie. Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie zaszło między mną a Alfą. Choć brzmiało to rozkosznie, w istocie było karą, bo moje podbrzusze zaczęło pulsować bólem, a ciało gwałtownie domagało się rozładowania. Starałam się jednak zachować kamienną twarz i nie dać po sobie nic poznać.
Patrzyłam, jak obserwuje mnie przez chwilę, ale uparcie milczałam. Walczyłam z własnym ciałem, a ten drań doskonale o tym wiedział.
– Koniec końców wszystkie jesteście takie same. Będziesz mi posłuszna, Elowen Vance. Złamię cię – oznajmił z obietnicą w głosie. Potrzebowałam ulgi, więc zebrałam się w sobie.
– Czy mogę wrócić do swojego pokoju, Alfo? – zapytałam najbardziej irytującym tonem, na jaki było mnie stać.
– Widzę, jak bardzo śpieszysz się, by samej zaspokoić potrzebę, którą w tobie rozbudziłem – powiedział z kpiącym uśmieszkiem na twarzy.
– Marzenie. Po pierwsze, moje palce poradzą sobie znacznie lepiej niż twoje niezdarne dłonie. Po drugie, nie zamierzam dochodzić z twoim obrazem pod powiekami. Po prostu nie jesteś w moim typie i jesteś cholernie stary. Przykro mi psuć ci humor, Alfo, ale po prostu mnie nie kręcisz. Czy teraz mogę już wyjść? – wyrzuciłam z siebie, widząc furię w jego oczach.
– Zamierzasz ukarać mnie ponownie, czy pozwolisz mi odejść? Proszę, oszczędź mi tortury dotykania mnie bez wyraźnego powodu. Twoje palce budzą we mnie odrazę – palnęłam, a on wstał gwałtownie i ruszył na mnie.
„Tym razem przesadziłaś, Elo. Alfa tak łatwo nam nie odpuści”, poskarżyła się Lumina, a spojrzenie Alfy Killiana utwierdziło mnie w przekonaniu, że miała rację. Podniósł mnie z łóżka, przerzucił sobie przez ramię i wyniósł z pokoju. Przez chwilę się szarpałam, ale potem odpuściłam. Mijaliśmy ludzi, którzy patrzyli na nas ze zdziwieniem.
Zaniósł mnie do mojego pokoju i rzucił na łóżko.
Wdrapał się na materac i rozdarł koszulę, którą miałam na sobie – sądzę, że należała do niego, bo musiałam zostać przeniesiona do jego sypialni nago. Zaczął muskać moje sutki palcami, dopóki nie stały się twarde jak kamień. Potem jedną ręką zjechał w dół mojego ciała i zaczął pocierać moją łechtaczkę przez materiał majtek. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Wiedziałam, że tę bitwę przegram.
Nawet nie wiem, kiedy zaczęłam jęczeć. Próbowałam się powstrzymać, ale tama puściła. Moje wnętrze zaciskało się z bólu i pożądania. Drażnił moje sutki tak umiejętnie... w jego oczach też płonęła żądza, ale w przeciwieństwie do mnie, on panował nad sytuacją. Nikt nigdy wcześniej mnie tak nie dotykał. Nigdy. To uczucie było lepsze niż wszystko, co mogłam sobie wyobrazić. Budował napięcie do granic wytrzymałości, a potem je gwałtownie obniżał. Robił to tak długo, aż nie mogłam już znieść frustracji.
Kiedy skończył mnie torturować, nie pozwalając mi na finał, odsunął się. Oniemiałam. Moja wilczyca chciała rzucić się na niego i zmusić go, by nas wziął. Ale opanowałam się.
– Wierzę, że dałem ci nad czym pracować w krainie fantazji – rzucił i skierował się do wyjścia. Chciałam go złapać i zmusić, by dokończył to, co zaczął, ale wiedziałam, że nie zareaguje. Nieświadomie dał mi kolejny powód, by jeszcze bardziej mu się sprzeciwiać. Zamierzałam być wyjątkowo upartym i bardzo, bardzo niegrzecznym wilkiem.






