languageJęzyk

002 Wesele

Autor: Aeliana Moreau29 cze 2026

Elowen

Dotarłam do domu późno w nocy, naga. Wkradłam się do pokoju i skuliłam w kącie. Moje łzy płynęły tak swobodnie, że oczy miałam opuchnięte. Sądząc po sposobie, w jaki mówił Alfa Killian, zrozumiałam, że mój ojciec nie ma wyboru. Nie mogłam uwierzyć, że ten człowiek może być tak okrutny, by celowo chcieć zmarnować mi życie. Co będę robić jako jego żona? Jaką będę Luną? Jak wataha ma mnie szanować, skoro on najwyraźniej nie zamierzał okazywać mi cienia szacunku? Wiedziałam, że ucieczka byłaby egoistyczna, więc siedziałam tam i płakałam. Moje życie skończyło się, zanim jeszcze się zaczęło. Podeszłam do toaletki, wyjęłam swój zeszyt marzeń i zaczęłam go przeglądać. Miałam nadzieję zostać tyloma rzeczami. Niechciana żona i Luna nie znajdowały się na tej liście. Chciałam zostać lekarzem. Chciałam też umieć walczyć i chronić moją watahę. Trenowałam do tego. Byłabym pierwszą kobietą Deltą w mojej watasze, gdyby Alfa Killian nie przyszedł i nie zrujnował wszystkiego. Zobaczyłam miejsce, w którym opisywałam, jak chciałabym, by wyglądało moje małżeństwo z moim mate, i zdałam sobie sprawę, że to marzenie, które nigdy się nie spełni. To było niesprawiedliwe. Alfa Killian miał kiedyś mate i ona zmarła. Ten dupek postawił mnie w sytuacji, w której będę musiała odrzucić każdego, kim pobłogosławi mnie bogini księżyca. Nigdy nie zaznam więzi mate. Wpadłam w gniew i zaczęłam wyrywać kartki z zeszytu.

Zrobiłam w pokoju pobojowisko. Moja wilczyca próbowała mnie uspokoić, ale nie dawałam za wygraną. Byłam zmęczona i wściekła. Moje życie ostatecznie dobiegło końca. Skuliłam się na podłodze i płakałam dalej, aż w końcu zasnęłam.

Następnego dnia ojciec delikatnie mnie obudził. Szczerze mówiąc, żałowałam, że nie umarłam we śnie, ale nie powiedziałam mu tego, bo nie chciałam, żeby czuł się gorzej, niż już się czuł.

— Przykro mi, malutka — powiedział mój ojciec, przytulając mnie. — Chciałbym mieć inne wyjście — dodał, a ja czułam ból w jego głosie. To była dla niego trudna sytuacja.

— Nie gniewam się na ciebie, tato — powiedziałam mu, próbując uśmierzyć jego cierpienie. Przechodził przez wiele. Przez całe życie mój ojciec musiał z czegoś rezygnować w imię pokoju. Zrezygnował z bycia Alfą, żeby wataha się nie rozpadła. Jego brat, który był naszym byłym Alfą, mianował go Deltą, by ograniczyć jego wpływy. To nigdy nie przeszkadzało mojemu ojcu. Mój ojciec był gorącym orędownikiem pokoju, żył zgodnie ze swoimi zasadami, a teraz to.

— Nie gniewam się na ciebie, tato — powtórzyłam, a on mocno mnie przytulił.

— Musisz być silna, moje dziecko. Dowiedziałem się, że Alfa Killian nie jest miłym człowiekiem — powiedział do mnie, a ja nie chciałam mu mówić, że już o tym wiem, więc tylko skinęłam głową.

— Proszę, ubierz się. Ślub odbędzie się wieczorem — powiedział ojciec, a moja wilczyca chciała wyskoczyć z mojego ciała i zacząć uciekać, ale na jej nieszczęście, Lumina i ja byłyśmy ze sobą złączone. Nie mogła się mnie pozbyć, tak jak ja nie mogłam pozbyć się jej. Obie musiałyśmy sobie z tym poradzić.

— Dlaczego tak szybko? — zapytałam ojca zdezorientowana.

— Powiedział, że skonfrontowałaś się z nim wczoraj — odpowiedział mój ojciec i nie musiał wyjaśniać reszty. Wiedziałam, co ten drań kombinuje. Musiałam go wkurzyć, a on najwyraźniej chciał się ze mną rozprawić i powstrzymał się przed działaniem w gniewie.

— Wstawaj, kochanie, pani Genevieve jest tutaj, żeby pomóc ci przygotować się do ślubu — powiedział ojciec i pomógł mi wstać. Szczerze mówiąc, nie chciałam wyglądać ładnie na ślubie. Zupełnie mi na tym nie zależało. Nie miałabym nic przeciwko wyjściu za tego drania w piżamie, tylko po to, by pokazać mu, jak bardzo go nienawidzę, ale wiedziałam, że ojciec na to nie pozwoli.

Wzięłam długi prysznic i jeszcze trochę popłakałam. Właśnie nieświadomie spędziłam ostatnią noc w domu mojego ojca. Lumina miała rację. Nie powinnyśmy były iść do tego drania. Ale byłam zraniona i wściekła. Myślałam, że kiedy mnie zobaczy, zmieni zdanie. Moje działania przyniosły jedynie odwrotny skutek. Przyspieszyły datę ślubu, a ja byłam bardzo zraniona i zła.

Stałam pod prysznicem, dopóki nie skończyła się gorąca woda i nie miałam innego wyjścia, jak tylko wyjść z łazienki.

Pani Genevieve przyszła wykonać mi zabiegi upiększające. Miałam tylko cztery godziny na przygotowanie się, a patrząc na tempo jej pracy, wątpiłam, czy wyrobimy się do tego czasu.

— Musisz się rozchmurzyć, złotko — powiedziała pani Genevieve, zajmując się moimi paznokciami, a ja ją zignorowałam. Łatwo jej było mówić. To nie ona miała dziewiętnaście lat i była zmuszana do wyjścia za mąż za człowieka, którego nie kocha i który nie kocha jej.

— Łatwo pani mówić — rzuciłam, a jej uśmiech zniknął. Spojrzała na mnie z oczami pełnymi łez.

— Moje serce jest przy tobie, wszyscy wiemy, że robisz to, byśmy nie zostali zabici. Szczerze mówiąc, chciałabym, żeby ten drań znalazł inny sposób, ale on się uparł. Wszyscy są smutni, Elo, i żałuję, że to wszystko się wydarzyło. Gdyby tylko twój wuj nie antagonizował i nie spiskował przeciwko Alfie Killianowi, wciąż mielibyśmy naszą watahę w całości. Mój mate zginął w tamtej walce, zanim zdążył mnie naznaczyć. Mam czterdzieści lat, Elo, i w moim życiu nigdy nie będzie miłości, chyba że bogini księżyca uśmiechnie się do mnie po raz drugi. Rozumiem twój ból — powiedziała, a ja zaczęłam walczyć ze łzami.

— Wszystko w porządku, złotko, możesz płakać. Jesteśmy tu same — zapewniła mnie, a ja całkowicie się załamałam.

Czas płynął, a ja czułam odrętwienie. Odmówiłam spojrzenia w lustro, kiedy pani Genevieve skończyła. Błagała mnie, żebym to zrobiła, ale po prostu odmówiłam. Wkrótce poddała się i wyszła. Mój ojciec wszedł do pokoju po jej wyjściu, by zaprowadzić mnie do ogrodu, gdzie miał odbyć się ślub.

Przyjechaliśmy na miejsce o piątej po południu. Ludzie dopisali, większość z nich to członkowie mojej watahy, i wszyscy byli we łzach. Zespół ochrony Alfy Killiana stał dookoła, a sądząc po wystroju miejsca, widać było, że to aranżacja na ostatnią chwilę. Muzyka płynęła z szafy grającej i nie poświęcono temu zbyt wiele uwagi. Tyle rzeczy było nie tak, ale nie dbało mnie to. I tak to nie miał być ślub jak z bajki.

W momencie, gdy ojciec i ja stanęliśmy na prowizorycznej ścieżce w ogrodzie, zapadła cisza. Zauważyłam mężczyzn śliniących się na mój widok, ale nie obchodziło mnie to. Suknia ślubna była dość odważna. Choć długa, koronka niewiele zakrywała. Dowiedziałam się, że Alfa Killian sam ją przysłał. Czułam się naga, mimo że byłam ubrana.

Alfy Killiana nie było na ślubie. Zamiast niego był ten brązowowłosy facet z jego domu. Skrzywiłam się na jego widok i zapytałam ojca, co się dzieje.

— On reprezentuje Alfę Killiana. Alfa nie mógł przybyć. Jest zajęty w biurze — odpowiedział ojciec, a ja poczułam się całkowicie upokorzona. Ten facet powinien mieć przynajmniej na tyle przyzwoitości, by pojawić się na własnym ślubie. Nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego. To był pierwszy raz.

Ślub przebiegł w pośpiechu, bez żadnego przyjęcia. Brązowowłosy mężczyzna zabrał mnie do domu Alfy i wskazał jeden z pokoi.

— Jak mam się przebrać? — zapytałam go, a on kazał mi założyć luźne spodnie, które były w szafie. Uznałam, że moje małżeństwo z Alfą Killianem nie będzie konwencjonalne. Kto zakłada dresy w noc poślubną?

Zdając sobie sprawę, że nie wysłano mnie do głównej sypialni, uznałam, że będę spać sama, więc postanowiłam wziąć prysznic i położyć się w samej bieliźnie. Moja wilczyca milczała przez cały czas. Popłakałam trochę, a potem zasnęłam.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: 002 Wesele - Niechciane ubezpieczenie | StoriesNook