„Ten pieprzony imbecyl…!” — syknął wściekle Zarek, gdy otrzymał zaproszenie od watahy Aureliańskiego Kła. To była uroczystość z okazji narodzin pierworodnego alfy. Taka sama, jaką wyprawili, gdy w końcu zgodzili się na traktat pokojowy.
Jednak w liście Corbin napisał również Zarkowi, że przekaże naszyjnik Lyannie, gdy już tam będą. Oczywiście Zarek przejrzał go na wylot; nie trzeba było geniusza,






