PERSPEKTYWA ELARY
Przez krótką chwilę myślałam, że to już koniec.
Czarownik był przyparty do muru, krwawił, pozbawiony drogi ucieczki, z magią bezużyteczną wobec dłoni miażdżącej jego gardło. Voktor trzymał go jak truchło, a ja właśnie podeszłam, gotowa wydrzeć z niego odpowiedzi bez względu na to, czy chciał ich udzielić.
Wtedy ziemia szarpnęła.
To nie był mały wstrząs. Był tak gwałtowny, że podł






