POV ELARY
– Ty… – Patrzyłam, jak z jego i tak już bladej twarzy odpływają resztki kolorów. – Ty…
Słowo ledwie opuściło jego usta, gdy ciało znów go zdradziło.
Malakor zgiął się gwałtownie, przyciskając dłoń do piersi, gdy wyrwał się z niego chrapliwy kaszel. Brzmiał mokro, nienaturalnie, jakby jego płuca szorowały o coś, czego nie mogły usunąć. Ramiona mu drżały, gdy walczył o każdy haust powietrz






