– Dlaczego pozwalasz, by ten człowiek cię obrażał? – głos Joleen strzelił niczym bicz, gdy tylko znaleźli się w zaciszu namiotu wojennego jej męża. – To nasze terytorium, a on... on jest nikim innym jak bękartem! Kimś urodzonym...
– Spróbuj tylko dokończyć to zdanie! – pięść Alfy Malakora uderzyła w stół operacyjny, wprawiając mapy w drżenie i posyłając kałamarz niebezpiecznie blisko krawędzi. – D






