Zapach palonej szałwii wciąż unosił się w prywatnych komnatach Luny, mieszając się z nikłym aromatem lawendy płynącym od zasłon. Światło świec drgało na ścianach z polerowanego marmuru, rzucając długie cienie, które kładły się na podłodze niczym ślady pazurów. Ogień w kominku przygasał, choć nikt w pokoju nie zwracał na niego uwagi.
— I jak? — zapytała Joleen głosem gładkim i pozbawionym emocji, g






