PUNKT WIDZENIA ELARY
Dłonie Voktora przesunęły się z mojej talii wyżej, a jego szorstkie, pokryte odciskami dłonie delikatnie muskały moje boki. Powoli przesuwał je w górę, zbierając ze sobą materiał mojej sukni.
Chłodne powietrze panujące w jaskini ucałowało moją skórę, gdy centymetr po centymetrze zsuwał ze mnie wilgotną tkaninę, a jego palce zręcznie rozsznurowywały gorset. Każde pociągnięcie w






