ELOWEN
— Może się myliłem… — mruknął Rylan, wprawiając mnie w konsternację.
Odciągnęłam go na bok, gdy zaczęła się kolejna piosenka i więcej osób ruszyło do tańca.
— Cześć, Xavianie — powiedziałam, podnosząc z ziemi mojego króliczka i otrzepując go z kurzu.
Jego wzrok spoczął na mnie gwałtownie; dostrzegłam drgnięcie jego szczęki, gdy mocno zacisnął zęby.
— Elowen.
Mój żołądek zadrżał, jak zawsze,






