ELOWEN.
Nadszedł dzień koronacji. Miałam na sobie srebrną, cekinową suknię bez ramiączek, w pełni wyhaftowaną, a jej gorset wysadzano perłami i klejnotami. Przylegała ściśle do ciała aż nad kolana, a następnie rozszerzała się, ciągnąc za mną długim trenem. Na spódnicy haft był delikatniejszy, by przy samym dole przejść w pełną, ozdobną obwódkę. Obok spoczywała pasująca peleryna, którą miałam założ






