Oddech zamiera mi w piersi, gdy wpatruję się szeroko otwartymi oczami w mężczyznę stojącego w drzwiach, z rękami głęboko w kieszeniach i zimną twarzą. Te ciemne, lekko rozczochrane włosy – te przeszywające szaroniebieskie oczy...
Cristiano.
Cristiano.
On... on mnie znalazł. Znalazł nas.
Przerażenie przebiega przeze mnie niczym dzikie zwierzę.
Cristiano zerka w dół na Margheritę, która zastygła, pa






