Głęboka, kojąca, melodyjna muzyka unosi się w szklarni, materializując się w miękki koc, który otula nas w swoim kokonie ciepła. Jest niczym łagodna bryza, która muska skórę, by uśmierzyć dyskomfort; to rodzaj muzyki, który wywołuje elektryzujące dreszcze na moim kręgosłupie, rodzaj muzyki, który uspokaja mój umysł oraz duszę i paraliżuje mnie w zachwycie nad artystą.
Oczy mojego małego samca ani






