Z perspektywy Esme
Budzę się rano obolała i zesztywniała. Ze stęknięciem wyślizguję się z łóżka i patrzę w lustro. Nawet bardziej niż wczoraj, nie poznaję odbicia, które widzę. Blada skóra z ciemnymi workami pod oczami. Cały szmaragd z moich tęczówek zniknął, zastąpiony szarością tak jasną, że można by ją wziąć za biel. Delikatnie przeciągam szczotką przez kruche, rzednące włosy. Nie są już lśnią






