*Punkt widzenia Valerie*
Kravos idzie powoli u mojego boku, gdy kuśtykam w szynie, która odciąża moją zrastającą się kość i obolałe mięśnie. Moja otwarta rana w końcu się zamknęła, pozostawiając jedynie strup i rozległy siniak w miejscu, gdzie rozerwało mi skórę. Chwieję się, ale trzymam pion, upewniając się, że dostrzeże, iż nawet jeśli jestem słaba, nie jestem mięczakiem.
Był cicho przez większą






