„Valerie?” – woła do mnie z zaniepokojeniem Kravos. Obdarzam go najlepszym sztucznym uśmiechem, na jaki mnie stać.
Widzę, że się na to nie nabiera. Ten fałszywy grymas mający ukryć ból, który wkradał się do mojego serca i powoli je przejmował. Nagle wstaje, pochyla się w moją stronę i wciąga mnie w ciepłe, pełne pocieszenia objęcia.
Moje dłonie instynktownie wędrują po jego plecach; łapię za ramio






