*Punkt widzenia Valerie*
Kravos przemierza pokój tam i z powrotem, w jednej chwili przeczesując dłońmi włosy, by w następnej posłać mi gniewne spojrzenie. Jego lykan jest ledwie powstrzymywany i z każdą sekundą boję się, że jesteśmy coraz bliżej momentu, w którym się uwolni. Moja ręka wysuwa się do przodu, ale powstrzymuję się, przyciągając ją z powrotem do brzucha, przygryzając wargę i patrząc, j






