~MAYA~
Mój strach się podwoił od wydarzeń sprzed kilku godzin, kiedy dowiedziałam się, że istnieje szansa, iż mój przeznaczony zamierza sprzedać mnie innemu alfie. Przynajmniej u niego wiedziałam, że tak bardzo go brzydzę, iż nie chce mnie nawet dotknąć, ale nie jestem pewna, czy dopisze mi podobne szczęście u drugiego alfy, jeśli ten zdecyduje się mnie od niego kupić.
Ale co, jeśli jest szansa, że łatwiej go będzie przekonać, by mnie uwolnił, abym mogła wrócić do rodziny? Czy pozwoliłby mi odejść, gdybym powiedziała mu, że moja rodzina z radością by go wynagrodziła za mój bezpieczny powrót?
Istnieje tak wiele nieskończonych możliwości, ale ja chcę tylko wrócić do domu, do mojej rodziny.
Wchodzą wtedy trzy pokojówki i po raz pierwszy któraś z nich patrzy na mnie bezpośrednio. – Przyszłyśmy cię umyć.
Umyć mnie?
– Nie potrzebuję, żebyście to robiły – protestuję. – Sama mogę się wykąpać.
Pokręciły na mnie głowami. – Mamy rozkaz cię umyć, więc musimy to zrobić, za twoją zgodą lub bez niej.
Moja szczęka się zaciska, i pozwalam im się rozwiązać oraz zaprowadzić do wanny. Jest wypełniona różami i pianą; wygląda o wiele ładniej, niż się spodziewałam, zważywszy, że kąpiel została mi zapewniona przez kogoś tak bezdusznego jak mój partner.
Gdy kąpiel dobiega końca, ubierają mnie w długą, przezroczystą białą suknię, która odsłania zbyt wiele z mojego ciała. Mój biustonosz zakrywa piersi, ale białe stringi ledwie cokolwiek maskują. Jak mogę pokazać się w czymś takim?
Gdy wychodzimy z pokoju, on czeka na mnie tuż przed drzwiami. Jego wzrok wędruje w dół po moim ciele, a mnie ogarnia silne pragnienie, by spoliczkować go po raz kolejny.
– Nie wstyd ci? – pytam. – Czy tak chcesz, aby twoja przeznaczona ubierała się przy innych mężczyznach? Tak bardzo cieszysz się, że inni faceci zobaczą mnie w takim stanie?
Po raz pierwszy od naszego spotkania dostrzegam w jego spojrzeniu błysk zaborczości, ale szybko się go pozbywa i bierze moją dłoń w swoją. – Myślałem, że daliśmy sobie jasno do zrozumienia, że inni ludzie nie powinni wiedzieć, że jesteśmy przeznaczonymi? Nie jest to dla mnie zbyt komfortowe. Myślałem, że dla ciebie to również zawstydzające? Masz zabawny sposób przypominania mi o naszym związku jak na kogoś, kto mnie tak nienawidzi.
Przełykam nienawiść do niego i podążam za nim do innego pokoju, który jest pełen ludzi. Czy kazał mi założyć tę upokarzającą sukienkę, żeby móc mnie sprzedać za rozsądną cenę? Czy próbował sprawić, bym wyglądała atrakcyjnie dla potencjalnych kupców? Na samą myśl o tym robi mi się niedobrze. Czy mógłby zrobić coś jeszcze, aby sprawić, żebym nienawidziła go bardziej niż dotychczas?
Wszystkie oczy zwrócone są na mnie, a ja z frustracją dostrzegam, że jak dotąd nie znam absolutnie nikogo w tym miejscu. Myślałam, że zobaczę chociaż jedną osobę, która mogłaby przyjść mi z pomocą, ale zabrakło mi szczęścia. Ci ludzie byli całkowicie obcy, co do jednego. Wszyscy rozmawiają przyciszonymi szeptami; to znaczy kobiety. Mężczyźni zachowywali się głośno i wypełniali pokój śmiechem.
Wtedy do środka wchodzi grupa dziesięciu mężczyzn i od razu wiem, że to jego goście. Ci mężczyźni są duzi, ale żaden z nich nie jest tak potężny jak mój porywacz. Chodzą z pewnością siebie i wiem, że nie jest to ich pierwsze spotkanie.
– Alfa Kane – jeden z mężczyzn wita mojego partnera.
Alfa Kane? Czy tak nazywał się mój przeznaczony? Czy powinnam znać to imię skądkolwiek? Czy moi bracia kiedykolwiek ostrzegali mnie przed kimś o imieniu Kane? Nie sądziłam. Powinnam pamiętać, ale nie potrafię. Mam ochotę się kopnąć za tak kiepską pamięć. Kane patrzy w moją stronę i widzę, że testuje moją reakcję na to, że w końcu poznałam jego imię. Chce wiedzieć, czy jego imię zdradziło mi jego tożsamość. Jestem pewna, że ucieszy się na wieść, że nie zdradziło, ani w najmniejszym stopniu.
– Dziękuję, że dołączyłeś do nas tego wieczoru, Alfo Benie – mówi do niego. A więc to był ten alfa, któremu zamierzał mnie sprzedać. Moje wcześniejsze obawy okazały się słuszne; ten alfa mógłby być dla mnie jeszcze gorszy niż ten, który przetrzymuje mnie obecnie.
Oczy przyprawiającego o dreszcze Alfy z ociąganiem kierują się na mnie i mam ochotę zwymiotować od nieodpartej żądzy w jego spojrzeniu. – Kim jest ta urocza dama u twego boku?
Kane gładzi mnie po plecach, a ja posyłam mu mordercze spojrzenie. – Jest klejnotem, który niedawno znalazłem, a dobra wiadomość jest taka, że jest na sprzedaż... Jeśli jesteś zainteresowany.
– Naprawdę? – pyta Alfa Ben z nowym zainteresowaniem. – Myślałem, że ktoś z taką twarzą i ciałem zawładnąłby twoją duszą, Kane, ale znów obdarowujesz mnie kolejną pięknością. Jest najlepsza, jaką do tej pory widziałem i jestem gotów zapłacić za nią każdą kwotę. Po prostu podaj cenę.
Anna staje u jego boku, podczas gdy Ben nie przestaje się we mnie wpatrywać. Chcę błagać Kane'a, by pozwolił mi ze sobą zostać, ale nie chcę dawać mu tej satysfakcji. Może właśnie tego chce, abym błagała go, bym mogła zostać. Jest tak bardzo chory na umyśle. Zrobi wszystko, co w jego mocy, aby rzucić mnie na kolana.
Nie czuję się szczęśliwa, kiedy on oplata ramionami Annę i przyciąga ją do długiego pocałunku. – Z kolei ta kobieta nie jest na sprzedaż; jest dla mnie zbyt cenna.
Anna uśmiecha się do niego promiennie i posyła mi złośliwy uśmieszek. Cieszy się, wiedząc, że potwór faworyzuje ją bardziej ode mnie.
Jak on może być tak okrutny? Nie dość, że planował mnie sprzedać, to jeszcze musiał pokazać, że zależy mu na tej kobiecie na moich oczach? Dlaczego on tak bardzo mnie nienawidzi? On doskonale wie, co by to zrobiło mojemu sercu, wilkowi we mnie, który wciąż czeka, aż on ją uzna.
Ben nawet nie rzuca na Annę okiem; jest zbyt zajęty wpatrywaniem się w moje na wpół nagie ciało. Z powrotem w domu, mężczyzna straciłby dłonie za samo patrzenie na mnie w ten sposób. Zawsze byłam niezadowolona z tego, jak opiekuńcza była moja rodzina względem mnie, ale teraz wiem, jak bardzo zapewniali mi bezpieczeństwo, będąc nadopiekuńczymi.
Gdybym posłuchała moich braci i została w domu, mogłabym nadal być dzisiaj bezpieczna.
Jeden z ludzi Kane'a mówi coś do Alfy Bena, a ten niemal natychmiast się uśmiecha.
– Wezmę ją nawet za taką cenę – mówi do Kane'a.
Moje serce zamiera, i nie mogę powstrzymać się, by nie spojrzeć na niego z niedowierzaniem. Czy on naprawdę zamierza mnie tak po prostu oddać?
Zamykam oczy z obrzydzeniem, gdy Ben łapie mnie za talię i przyciąga do swojego boku.
To nie może się dziać. . . To niemożliwe.






