– Ginevro – kusi łagodny głos Juliana. Jego palce są w moich włosach, gładzą je czule.
– Mhmm.
– Ginevro – powtarza, a jego palce przesuwają się w dół mojej szyi, delikatnie mnie łaskocząc.
– Przestań, Julian – chichoczę.
– Ginevra! – wrzeszczy.
Siadam gwałtownie, kręci mi się w głowie.
– Tato? – pytam otępiała.
– Próbuję cię dobudzić od wielu godzin. Głupia dziewczyno, ciągle tylko śnisz!
– Przep






