– Ginevro. – Julian wzdycha. Klęka przede mną, składając delikatne pocałunki na moich kolanach. – Proszę, nie rób mi tego.
To niezwykle rzadki widok – Julian będący tak czułym. Nawet nie patrzy mi w twarz, ale wiem, co bym zobaczyła, gdyby to zrobił. Łagodność. Uczucie. Wszystko, czego kiedykolwiek od niego pragnęłam.
– Nie wiem, co mam ci powiedzieć, Julianie – mówię mu. To prawda. Nie wiem. Koch






