Wracam do salonu i siadam obok Nico. Nigdzie nie widać Emilia.
– Gdzie jest twój ojciec? – pytam.
– Ach, ktoś do niego dzwonił. Wszystko w porządku?
Kiwam głową.
– Oczywiście. Nie powinieneś się tak martwić, Nico.
Przechyla głowę, wzdychając.
– Nie mogę na to nic poradzić, Ginny.
Boże, mam szczęście, że go mam. I w ogóle na niego nie zasługuję, po tym, co zrobiłam. Po tym, jak go traktowałam. Stal






