To dzień mojego przyjęcia panieńskiego. Jeden dzień przed ślubem. Mniej niż dwadzieścia cztery godziny, zanim stanę się Ginevrą Riverą. Na zawsze.
Julian odwiózł mnie do domu około piątej rano. Później niewiele spałam. Czułam dziwną pustkę w piersiach. Jakby ktoś wyrwał kawałek mojego ciała. Moje kości wydawały się zbite i ciężkie. Ale w uszach wciąż dzwoniła mi ostateczność jego odejścia. Może zo






