Obudziliśmy się spleceni w uścisku. Jego noga spoczywała na mojej, moja głowa na jego piersi, jedno ramię obejmowało go, a dłoń drugiego leżała na jego nodze. Przez krótki moment po przebudzeniu nie potrafiłam rozróżnić, gdzie kończy się on, a zaczynam ja. Nie musiałam. To nie miało znaczenia.
– Julian? – szepnęłam, próbując ocenić, czy nie śpi. Jego twarz była tak blisko mojej. Jego oddech lekko






