– Już gotowa? – zawołał Julian z salonu.
– Prawie! – odkrzyknęłam. Gorączkowo nałożyłam szminkę. Czekał już dość długo. Julian poprosił, żebym była gotowa do wyjścia w południe, ale straciłam poczucie czasu i ledwo zaczęłam się ubierać, kiedy pojawił się u moich drzwi – dokładnie o dwunastej.
Czasami irytowała mnie jego punktualność. Zawsze był na czas. Zawsze. Nieważne co. Nie mogłam za tym nadąż






