Deszcz w końcu odpuścił. Teraz była to zaledwie mżawka. Cieszyłam się, że zaraz wysiądę z samochodu. W środku cisza między nami była tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Krople wody spływały po szybach, gdy wyglądałam na zewnątrz.
Felix, z mocno zaciśniętą szczęką, wpatrywał się zdecydowanie w przednią szybę. Kreśląc palcami kółka na wytartej skórzanej tapicerce, czułam napięcie trzaskające w po






