Brzęk kubków i cichy gwar rozmów tworzyły kojące tło, gdy wsuwałam się na stołek obok Tommy’ego. Podniósł wzrok znad swojej zniszczonej książki w miękkiej oprawie, a na jego piegowatej twarzy pojawił się zaskoczony uśmiech.
– Flora! – wykrzyknął, gorączkowo próbując zamknąć książkę. – Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
– Jasne, jasne, jakbyśmy nie planowali tego wczoraj w nocy.
Zachichotał cicho.






