Stary człowiek rozpoznał znajomą twarz; osobą, która właśnie się pojawiła, był prezydent kraju. Ze świtą, która z nim przybyła, nie potrzebował nikogo, by powiedzieć mu, że to naprawdę był prezydent.
— Dzień dobry, proszę pana — przywitał się starzec, gdy Nolan szedł w jego stronę.
— Dzień dobry. Kilka minut temu wyjechali stąd jacyś ludzie. Kim oni są? — zapytał Nolan starca.
— Szczerze mówiąc, n






