Pokój był spowity w półmroku, rozświetlony jedynie stłumionym blaskiem lampy stołowej w rogu. Długie cienie mebli ciągnęły się po ścianach, spowijając przestrzeń chłodną, przytłaczającą ciszą. Za wysokim, w połowie oszronionym oknem, liście opadały na ziemię powolnymi spiralami, niesione niespokojnym wiatrem. Nawet pora roku zdawała się spiskować, owijając noc w mrok, który odzwierciedlał stan duc






