Odwróciłam się, cicho wyglądając zza pola kwiatów. Lyle i Crystal rozmawiali w lasku i tak się złożyło, że znajdowali się tuż za mną. Natychmiast w myślach zganiłam samą siebie za tak niesamowitego pecha, bo dokądkolwiek bym się nie udała, tam ich spotykałam.
– Lyle, czy ty naprawdę nie wiesz, dlaczego wyjeżdżam? – zapytała, opierając się o pień drzewa z wyrazem twarzy pełnym smutku i melancholii.






