Kolejne dwa dni spędziłam na kończeniu obrazu, jednocześnie dotrzymując Christopherowi towarzystwa w jego sali. Przynosiłam mu również domowe posiłki, które sama przygotowywałam.
Gdy obudziłam się z popołudniowej drzemki, krzyknęłam z przerażenia i zaczęłam gorączkowo czegoś szukać. Christopher objął mnie mocno ramionami, gładząc mnie po plecach i dopytując: – Co się stało? Znowu koszmar?
– Nie! –






