Zapadła noc, spowijając Ziemię swym woalem. Wcześniej zaciągnęłam zasłony. Na sali szpitalnej panowała absolutna cisza, przerywana jedynie nieregularnym oddechem Christophera i rzadkimi jękami, które uchodziły z moich ust.
Siedziałam na nim okrakiem i czułam rozpieranie w podbrzuszu. Był ogromny i wypełniał mnie po brzegi za każdym razem, gdy to robiliśmy. Wciąż nie mogłam przyzwyczaić się do jego






