Pomijając już to, że płakałam, wiłam się w ramionach Christophera. Przytulił mnie, prosząc, żebym się nie bała i powtarzając, że jest przy mnie. Odpowiedziałam, że nadal się boję, po czym wcisnęłam się w jego objęcia i ugryzłam go w ramię. Mimo to nie wydał z siebie nawet najmniejszego dźwięku. Po zastrzyku poklepał mnie po plecach i powiedział pocieszająco: – Już po wszystkim. Nie bój się. Jestem






