Christopher... Powtórzyłam jego imię w duchu. Nagle w oddali zamigały światła samochodu. Skupiając na nich wzrok, zdałam sobie sprawę, że w przytłumionym blasku latarni stało BMW Christophera.
Myśląc, że mam przewidzenia, mocno przetarłam oczy, próbując ze wszystkich sił dostrzec wszystko wyraźnie. Jakby Christopher potrafił wyczuć, o czym myślę, właściciel samochodu znów mrugnął światłami.
Przez






