Spoglądam na zegar, jest piętnaście po siódmej. To nie w stylu Alistaira. Chwytam za telefon i dzwonię do niego, ale połączenie od razu przekierowuje na pocztę głosową.
– Gdzie jesteś? – pytam w przestrzeń. Wybieram numer Beatrice.
– Cześć Samantha, czyżbyś jednak potrzebowała opiekunki? – W jej głosie słychać rozbawienie.
– Nie. Jesteś w domu? Czy przypadkiem nie ma tam Alistaira?
– Nie. Myślałam






