Rezydencja Harrisów, położona w centrum miasta, jaśniała jasno niczym wysoko zawieszone lustro, przypominając ze swoimi kolorowymi światłami ośrodek wypoczynkowy.
Dobrze wyszkoleni ochroniarze w czarnych garniturach patrolowali teren tam i z powrotem.
Dylan pospiesznie wchodził po drogich hebanowych schodach, podziwiając wykwintne rzeźbienia na poręczach, które ukazywały subtelny luksus bez żadnyc






