languageJęzyk

Rozdział 6 Tajemniczy mężczyzna

Autor: Aeliana Thorne 5 kwi 2026

Mike przypadkiem podsłuchał tę rozmowę i zmarszczył brwi. Następnie odwrócił się, by spojrzeć na Isabelle, zastanawiając się, czy nie stosuje jakichś sztuczek, by zwrócić na siebie jego uwagę. Jednak bez względu na to, w jakie gierki by nie pogrywała, wszystkie na nic by się zdały.

Przez całą lekcję Ethan był nieco zdekoncentrowany. Jego umysł wypełniała scena, w której Isabelle łapie chłopaka za kołnierz i zmusza go do przeprosin. W głębi duszy Ethan był podekscytowany.

Po lekcji wokół niego zebrało się kilku chłopców.

"Ethan, czy ta gruba dziewczyna z klasy 3C to twoja siostra? Naprawdę? Jak to się stało, że nigdy nie słyszeliśmy, żebyś wspominał, że masz tak grubą siostrę?"

"Skoro twoja siostra tyle je, to wasza rodzina musi być dobrze sytuowana, prawda? Dlaczego nie mają pieniędzy, żeby wyleczyć twoją stopę? Czy wasi rodzice są niesprawiedliwi?"

"Myślę, że jego siostra przejadła wszystkie pieniądze na jego leczenie. Tylko spójrzcie na ich ubrania i buty. Pewnie przez jej obżarstwo ich rodzina wpadła w biedę. Haha!"

Ethan siedział na swoim miejscu, mocno zaciskając pięści.

"Hej, czy wy naprawdę jesteście rodzeństwem? Jak to możliwe, że ty jesteś tak dobry w nauce, a twoja siostra taka beznadziejna? Słyszałem, że na testach zdobywa tylko pięć albo dziesięć punktów. Ja z zamkniętymi oczami zdobyłbym więcej."

Ethan omal nie przebił paznokciami skóry na dłoniach.

"Ej, jak możesz tak mówić? Powinieneś powiedzieć, że gdybyś położył arkusz odpowiedzi na podłodze i na niego nadepnął, miałbyś ze cztery albo pięć poprawnych odpowiedzi. Jak twoja siostra mogła dostać tak niski wynik? Haha!"

"Moja siostra nie jest głupia!" Ethan nie mógł już tego znieść i podniósł głowę.

"Cóż, nie jest głupia. Jest idiotką! Haha!" Chłopcy zaśmiali się i odeszli.

Twarz Ethana poczerwieniała. Nie wiadomo, czy ze złości, czy z zawstydzenia.

Isabelle siedziała na swoim miejscu, zamyślona.

Nie miała nawet telefonu komórkowego, więc najpierw musiała zdobyć trochę pieniędzy.

Bez pieniędzy nie mogła zrobić wielu rzeczy.

Po głębszym zastanowieniu uświadomiła sobie, że wszystkie sposoby na zdobycie gotówki, jakie przychodziły jej do głowy, balansowały na granicy prawa.

Nauczyciel prowadził wykład z pasją, a kiedy zobaczył, że Isabelle w osłupieniu gapi się przez okno, natychmiast wydał się niezadowolony.

"Isabelle?"

"Isabelle!"

Nauczyciel był wściekły, że Isabelle nie reaguje. "Niektórzy ludzie, nawet ze swoimi trudnymi warunkami rodzinnymi i osobistymi, odmawiają dążenia do poprawy i potrafią tylko marnować czas oraz życie. Nie tylko wpływają na całą klasę, ale także zaniżają ogólne wyniki. Są po prostu szkodnikami tej klasy."

"Mówi pan o mnie?" Isabelle odwróciła głowę.

Wzrok wszystkich w klasie spoczął na Isabelle. O kim innym mógłby mówić?

"To dobrze, że masz tego świadomość. Chodź do tablicy i to rozwiąż." Nauczyciel stuknął w tablicę i, nie czekając na reakcję Isabelle, zakpił: "Zresztą, nieważne, po prostu usiądź. Twój mózg i tak nie jest w stanie tego pojąć."

Isabelle wstała.

"Co ty robisz? Naprawdę myślisz, że potrafisz to rozwiązać? Wracaj szybko na miejsce i nie marnuj czasu nas wszystkich."

"Proszę pana, niech pan jej pozwoli. Skoro nie boi się ośmieszyć, to dlaczego my mielibyśmy się tym przejmować?" Wszyscy uczniowie chcieli zobaczyć, jak Isabelle robi z siebie pośmiewisko.

Isabelle zignorowała ich. Następnie podeszła do podium, wzięła kredę i zaczęła pisać.

W przeciwieństwie do ładnego charakteru pisma Isabelle, pismo Krwawego Cienia było ostre i zdecydowane. Charakteryzowało się energicznymi i pełnymi wdzięku pociągnięciami, a jej kaligrafia była dziesięć razy ładniejsza niż nauczyciela.

Pod zdumionym spojrzeniem wszystkich zgromadzonych, Isabelle zapisała tablicę rozwiązaniami, które były jeszcze prostsze i łatwiejsze do zrozumienia niż to, czego nauczyciel uczył na lekcji. Etapy rozwiązywania problemu były jasne i zwięzłe. W tym momencie tłum, który czekał, aż zrobi z siebie pośmiewisko, powoli ucichł, a wszyscy z niedowierzaniem wpatrywali się w Isabelle.

Nauczyciel wpatrywał się w tablicę i poprawił okulary.

Gdy opadło ostatnie pociągnięcie kredą, Isabelle odrzuciła ją i powiedziała do nauczyciela: "Skoro jest pan nauczycielem, powinien pan reprezentować sobą wyższy poziom kultury osobistej."

Następnie wróciła na swoje miejsce.

Nauczyciel zaniemówił, a jego twarz poczerwieniała.

Po chwili powiedział: "To tylko ślepy traf!"

_

Po wieczornych zajęciach własnych Ethan myślał, że Isabelle na niego zaczeka, ale tak się nie stało.

Gdy była już prawie w domu, zobaczyła Ethana idącego przed nią, kulejącego. Biorąc pod uwagę, jak dziś w szkole nazwano go kaleką, było jasne, że Ethan był gnębiony w szkole nie mniej niż ona jako gruba dziewczyna.

Niestety, nie miała teraz ani pieniędzy, ani srebrnych igieł. W przeciwnym razie nie miałaby nic przeciwko wyleczeniu stopy swojego brata.

Isabelle przyspieszyła kroku, by dogonić Ethana.

Gdy Ethan ją zobaczył, rzucił na nią okiem, a potem odwrócił głowę.

Isabelle się tym nie przejęła. I tak nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele.

"Zamierzasz na poważnie podejść do egzaminów wstępnych na studia?" - zapytał nagle Ethan.

"Oczywiście." Jak ona, Krwawy Cień, mogłaby być na samym dole?

Po powrocie do domu Isabelle przebrała się i miała właśnie wyjść na wieczorny bieg, kiedy Eleanor poprosiła ją o zmycie naczyń.

Eleanor zostawiała naczynia wieczorem i zazwyczaj czekała, aż Isabelle umyje je po powrocie z wieczornych zajęć.

Isabelle odwróciła się, spojrzała na nią, a następnie ją zignorowała.

"Ty niewdzięczna dziewucho!" przeklęła w gniewie Eleanor.

Ethan odłożył plecak i w milczeniu wszedł do kuchni, by pozmywać naczynia.

Wychodząc przez frontowe drzwi, Isabelle wciąż słyszała, jak Eleanor krzyczy na syna, by wracał do swojego pokoju odrabiać lekcje, zrzędząc pod nosem podczas zmywania naczyń.

Isabelle kontrolowała swoją dietę i wytrwale biegała każdego ranka oraz wieczora. Rezultaty były zdumiewające już po kilku dniach. Zauważalnie schudła, a nawet jej podbródek stał się ostrzejszy.

Na jej karcie stołówkowej skończyły się środki, więc Isabelle postanowiła całkowicie zrezygnować z kolacji. Nie zamierzała prosić Eleanor o pieniądze, ponieważ nie była pewna, czy zdoła zapanować nad swoim temperamentem w obliczu jej nieustannego zrzędzenia.

*

Po wieczornym biegu i prysznicu wróciła do swojego pokoju, żeby się przespać. Jednocześnie zastanawiała się, skąd mogłaby szybko zdobyć trochę pieniędzy.

Nagle uszy Isabelle drgnęły.

Natychmiast zsunęła się z łóżka.

Grupa obcych wtargnęła do starej dzielnicy spowitej ciemnością.

Mężczyzna, trzymając się za ranę postrzałową, pędził przez stare osiedle mieszkaniowe, uciekając, by ratować życie.

Następnie potknął się i upadł na ziemię.

Ludzie za nim jeszcze go nie dogonili, więc mężczyzna zrobił sobie krótką przerwę.

W blasku księżyca Isabelle przeszła przez przedpokój i pojawiła się na dziedzińcu.

Był koniec kwietnia, więc rosnący na dziedzińcu osmantus w pełni rozkwitał, wypełniając powietrze swoim zapachem.

Mężczyzna, nie zważając na swój wizerunek, osunął się na ścianę. Jego brzuch był zakrwawiony, a oddech urywany.

Nagle mężczyzna coś wyczuł i gwałtownie podniósł wzrok, gdy drzwi domu otworzyły się z rozmachem.

Na widok twarzy mężczyzny Isabelle uniosła brew.

Wydawał się jej znajomy.

Szybko przeszukała swoją pamięć i pomyślnie zidentyfikowała mężczyznę z bogatej bazy informacji.

Następnie Isabelle wyszła na dziedziniec i kucnęła.

Trzymając się za brzuch, mężczyzna wysapał: "Wracaj do środka, jeśli nie chcesz zginąć."

Ku jego zaskoczeniu, gruba dziewczyna zapytała ze spokojem: "Potrzebujesz pomocy?"

Mężczyzna spojrzał na nią ze zdumieniem, ale jednocześnie zachował ostrożność.

"Nie jesteś ranny krytycznie, więc nie umrzesz. Chociaż nie mogę tego zagwarantować, jeśli krwawienie nie ustanie w ciągu pół godziny" - powiedziała Isabelle, nonszalancko spoglądając na jego ranę.

Zbliżyła się seria miarowych kroków, wyraźnie należących do dobrze wyszkolonych osób.

Isabelle miała wyjątkowy słuch, a mężczyzna również to usłyszał. W związku z tym natychmiast stał się wysoce czujny.

Jednak ku zaskoczeniu mężczyzny, Isabelle zachowała niezwykły spokój. Wyjęła długopis z kieszeni jego garnituru i, pod jego zdziwionym i nieufnym spojrzeniem, użyła go, by podwinąć jego rękaw i odsłonić niewielki fragment nadgarstka. Zachowywała się tak, jakby uważała krew na jego dłoni za odrażającą.

Po tym, Isabelle zapisała długopisem ciąg cyfr na ramieniu mężczyzny.

Następnie nałożyła skuwkę na długopis i odłożyła go na pierwotne miejsce.

Isabelle powiedziała: "Wejdź tędy i wyjdź tylnymi drzwiami. Jeśli przeżyjesz, nie zapomnij przelać pieniędzy na moje konto."

Mężczyzna wpatrywał się w Isabelle.

Jednak zanim zdążył głębiej się nad tym zastanowić, kroki prześladowców stały się głośniejsze. Z trudem podniósł się więc na nogi i wszedł na dziedziniec Isabelle.

W chwili, gdy zniknął, pojawiło się kilku mężczyzn ubranych na czarno.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki