Gdy pojawili się mężczyźni ubrani na czarno, Isabelle, jako byłą zabójczynię, dobiegł znajomy zapach, który nieoczekiwanie obudził w niej poczucie nostalgii.
Oczywiście, miała na myśli aurę śmierci, którą ze sobą nieśli.
Tylko tyle.
Ci osobnicy nie mieli nawet wystarczających kwalifikacji, by dołączyć do Mrocznego Cienia, a co dopiero zasługiwać na jej uznanie.
"Widziałaś mężczyznę, który tędy przechodził?" Lider grupy ukrył swoją broń i zapytał Isabelle zimnym tonem.
Isabelle odwróciła się do nich ramieniem i leniwie drapała ziemię stopą, jakby bawiła się w błocie.
Pora deszczowa dobiegała końca, więc ostatnio często, choć słabo, padało, pozostawiając ziemię nieustannie wilgotną.
Na zewnątrz muru dziedzińca rodziny Jenkinsów nie było brukowanej drogi, a jedynie polna ścieżka. Dlatego też u podstawy muru usypano grubą warstwę ziemi, aby go wzmocnić.
Isabelle z wolna zsuwała ziemię stopą, zakopując ślady krwi mężczyzny tuż pod nosami ubranych na czarno mężczyzn.
Mężczyźni wyczuli unoszący się w powietrzu zapach osmantusa zmieszany z zapachem krwi, co zwiększyło ich podejrzenia wobec Isabelle.
W chwili, gdy mieli ją przesłuchać, gruba dziewczyna podniosła rękę i wskazała kierunek. "Poszedł w tamtą stronę."
Mężczyźni w czerni spojrzeli na Isabelle. Choć pełni wątpliwości, pośpiesznie wyruszyli w ślad za mężczyzną.
Isabelle wycofała się na dziedziniec, zamknęła drzwi i wróciła spać.
_
Po ucieczce przez tylne drzwi Rezydencji Jenkinsów, Sam został szybko odebrany przez swoją rodzinę, która pośpieszyła, by go zabrać. Po otrzymaniu pomocy medycznej opatrzenia ran, pospiesznie wrócili nocą do Taragon City.
Rezydencja Harrisów, Taragon City.
Sam mieszkał na południowo-wschodnim dziedzińcu Rezydencji Harrisów. Po wejściu przez główną bramę udał się prosto na górę, by zmienić ubranie, po czym miał spotkać się ze swoim wujem.
Jednak gdy tylko się przebrał, zobaczył, że jego wuj już siedzi na sofie w holu na dole. Jego długie nogi były skrzyżowane, gdy czekał na Sama.
"Wujku George." Sam podszedł do wuja z pełnym szacunkiem.
Świtał już drugi dzień. Mężczyzna na sofie miał przystojną twarz. Jego uszyty na miarę szary garnitur w prążki nadawał mu aury szlachetności i powściągliwości. Co więcej, jego potężna aura budziła respekt, sprawiając, że wszyscy podwładni w holu oraz sam Sam czuli się nieco onieśmieleni.
Tym mężczyzną był George Harris, obecna głowa rodziny Harrisów.
Był najmłodszym synem emerytowanego pana Harrisa.
Chociaż młodsze pokolenie rodziny z szacunkiem nazywało go wujkiem George'em, miał zaledwie dwadzieścia dziewięć lat.
"Wujku George, dlaczego przyjechałeś tu osobiście?" Sam poczuł dreszcz przerażenia na plecach. Ponieważ poniósł porażkę w swojej misji, nie śmiał spojrzeć wujowi w oczy.
"To moja wina, że jestem taki bezużyteczny. Nie potrafiłem sobie poradzić nawet z tak drobnym zadaniem. Nie tylko straciłem towar, ale też wpakowałem się w te kłopoty." Sam był pełen żalu.
Gdy wuj był w jego wieku, był już w stanie radzić sobie ze wszystkim samodzielnie i z łatwością kontrolował każdą sytuację. Każdy, kto widział jego wuja, z szacunkiem nazywał go panem George'em, ale jeśli chodziło o niego...
"Przyjmę moją karę, gdy nadejdzie dzień." Sam spuścił głowę jeszcze niżej.
Głos George'a był obojętny i niski. "Jesteś członkiem rodziny Harrisów, a nie ochroniarzem czy zabójcą. Dlatego to naturalne, że nie możesz celować we wszystkich aspektach swojej pierwszej misji. Wystarczy, że nic ci nie jest."
George zawsze był wyrozumiały dla młodszego pokolenia.
Powiedziawszy to, powoli podniósł wzrok na Sama. "Jak twoje rany?"
Sam szybko odpowiedział: "Nie trafili w żadne ważne narządy. Usunęli kulę, więc po kilku dniach odpoczynku wrócę do zdrowia."
Gdy Sam zakrył swój zabandażowany brzuch, ciąg cyfr na jego ramieniu przykuł uwagę George'a. "Co to jest?"
George pomyślał, że to jakieś ważne informacje, które Sam przywiózł z powrotem.
Sam spuścił wzrok. Był bardzo ostrożny, kiedy zmywał krew z rąk z obawy przed zmyciem tych liczb.
Słysząc pytanie wuja, szybko wyjaśnił: "Towar został skradziony na przedmieściach Norward City. Później zostałem uratowany przez młodą dziewczynę, gdy byłem w krytycznej sytuacji. To ona zostawiła mi swój numer konta bankowego."
"Och, młoda dziewczyna?" George nie wydawał się zainteresowany, więc odpowiedział tylko zdawkowo.
"Tak, wydawała się być uczennicą. Powiedziała również, że jeśli przeżyję, mam przelać pieniądze na jej konto." Sam był pod głębokim wrażeniem śmiałej i opanowanej dziewczyny.
"Potrzebujesz pomocy?"
"Nie jesteś ranny krytycznie, więc nie umrzesz. Chociaż nie mogę tego zagwarantować, jeśli krwawienie nie ustanie w ciągu pół godziny."
"Wejdź tędy i wyjdź tylnymi drzwiami. Jeśli przeżyjesz, nie zapomnij przelać pieniędzy na moje konto."
Sam pamiętał każde słowo, które powiedziała mu Isabelle, a także to, jak wzięła długopis z jego kieszeni, aby zapisać numer swojego konta.
Była to z pewnością bardzo wyjątkowa dziewczyna.
"Wysłałem już ludzi w pościg za skradzionym towarem, więc go nie stracimy. Odpoczywaj. Kiedy ci ludzie zostaną złapani, będziesz mógł zdecydować, co chcesz z nimi zrobić." George wstał, by wyjść.
Po chwili namysłu Sam dogonił George'a, widząc, że ten ma zamiar wyjść przez główną bramę. "Wujku George, ja... chcę pojechać do Norward City ponownie, by osobiście wyrazić moją wdzięczność tej dziewczynie."
"Zrobisz, jak zechcesz." George szedł dalej, ale po kilku krokach zatrzymał się i przypomniał mu: "Ale powinieneś wiedzieć, że jesteś Harrisem i jak wiele osób potajemnie cię obserwuje. Norward City jest tak małe, że twoje wielkie gesty mogą sprawić jej kłopoty. Poza tym, wyraźnie określiła swój preferowany sposób wdzięczności, więc po co robić niepotrzebne ruchy?"
"Tak, rozumiem. Dziękuję za przypomnienie, wujku George." Sam zabrzmiał nieco żałośnie.
George odpowiedział: "Na razie nie musisz chodzić do biura. Zostań w domu i wylecz rany."
Sam powiedział: "Będzie dobrze."
George powiedział: "Jeśli nie potrafisz usiedzieć w miejscu, spróbuj znaleźć lekarza, który będzie w stanie przejąć operację twojego dziadka, lub przynajmniej znajdź sposób, by złagodzić jego stan."
Sam odparł: "W porządku."
Po śmierci Krwawego Cienia wszyscy wiedzieli, że choroba staruszka była niemal nieuleczalna.
Po pożegnaniu z George'em, Sam poszedł na górę i przez długi czas wpatrywał się w numer konta, który zapisał na kartce papieru.
Ile powinien przelać?
Jego życie było bezcenne, ale ona nadal była uczennicą. Czy danie jej zbyt dużej ilości pieniędzy naraz nie przeraziłoby jej? Czy miałoby to negatywne konsekwencje i ściągnęło na nią kłopoty?
W końcu, bez względu na to, jak bardzo była odważna, wciąż była nastolatką.
Prawdopodobnie nie byłaby w stanie poradzić sobie z miliardami lub setkami milionów dolarów.
_
Gdy Isabelle się obudziła, poszła na swój zwykły poranny bieg, po czym wyszła z domu ze swoim szkolnym plecakiem.
Ethan czekał na nią pod drzwiami.
"Trzymaj." Ethan wręczył jej 7 dolarów.
Isabelle uniosła brew, ale ich nie wzięła. Zamiast tego zapytała go spojrzeniem.
"Wspominałaś, że na twojej karcie stołówkowej skończyły się pieniądze" - wyjaśnił Ethan.
Po chwili namysłu Isabelle przyjęła pieniądze. Patrząc na 7 dolarów w swojej dłoni, poczuła chęć do śmiechu. Ona, która kiedyś dostawała wszystko, czego chciała, i miała wszystkie pieniądze świata, teraz polegała na 7 dolarach danych przez jej młodszego brata, aby przetrwać.
Isabelle zapytała: "Skąd to masz?"
Ethan odpowiedział: "Powiedziałem mamie, że na mojej karcie skończyły się pieniądze."
Isabelle zapytała ponownie: "Co teraz zrobisz, skoro dałeś mi to wszystko?"
Ethan: "Wciąż mam około 3 dolarów na mojej karcie."
Więc Isabelle zarzuciła plecak na ramię, włożyła ręce do kieszeni i poszła za Ethanem. Zapytała: "Skąd wiedziałeś, że na mojej karcie skończyły się pieniądze?"
"Kiedyś raz w tygodniu prosiłaś mamę o pieniądze na doładowanie, ale minął już ponad tydzień i nie widziałem, żebyś ją o to prosiła" - wyjaśnił Ethan.
Isabelle nic nie powiedziała, ale spojrzała w dół na zużyte trampki na stopach Ethana. Pomyślała sobie, że jej młodszy brat ma naprawdę dobre serce.
Gdy Nella stała na piętrze w Liceum Norward, obserwowała, jak Isabelle leniwie spaceruje do szkoły ze złośliwym błyskiem w oczach.
"Znalazłaś ich?" - zapytała Nella swoją popleczniczkę.
"Nie martw się. Do wieczora ta tłusta świnia dowie się, jakie są konsekwencje obrażania nas." Popleczniczka, która wczoraj całkowicie przemokła, powiedziała to złośliwie. Już nie mogła się doczekać, by zobaczyć, jak Isabelle błaga o litość.
"Hmph." Nella skrzyżowała ramiona i parsknęła chłodno. Jak ta tłusta świnia śmiała ją zastraszać. Naprawdę aż prosiła się o kłopoty.






